W Będzinie wydobywają żydowskie nagrobki z rampy kolejowej. Na macewach widać fragmenty nazwisk, zdobienia. To prawdziwa historia miasta

Piotr Sobierajski
Piotr Sobierajski
W Będzinie z rampy kolejowej przy ul. Sieleckiej wydobywane są żydowskie macewy 

Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
W Będzinie z rampy kolejowej przy ul. Sieleckiej wydobywane są żydowskie macewy Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Piotr Sobierajski/mat. A. Szydłowski
W Będzinie znów historia zatacza koło. Wmurowane w rampę kolejową w rejonie ulic Zagórskiej oraz Sieleckiej żydowskie macewy znajdą nareszcie swoje miejsce. W czwartek 28 kwietnia br. były wydobywane z ziemi, potem zostaną oczyszczone, a na koniec fragmenty będą kompletowane w całość. To żmudna praca, ale dająca wiele satysfakcji, pozwalająca zachować ślady przeszłości dla kolejnych pokoleń.

Macewy pochodzą z sąsiedniego cmentarza żydowskiego, który mieścił się przez dziesiątki lat właśnie przy ulicy Zagórskiej. Dziś po nekropolii pozostała jedynie część muru, a w miejscu dawnych pochówków parkują ciężarówki. W latach 60. minionego wieku, w czasach PRL-u, macewy wykorzystane zostały do budowy wspomnianej rampy kolejowej. Sam teren żydowskiego cmentarza “podbierany” był dużo wcześniej, jeszcze przed wojną, przez zakłady kamienia białego ELTES (obrazuje to jedno ze zdjęć z galerii zdjęciowej), bo właśnie stąd wydobywano kamień i budulec, wykorzystywany potem w pracach budowlanych. Potem w czasach PRL-u władze dopełniły żywota tego czwartego cmentarza żydowskiego w Będzinie, tworząc tu bazę transportową i zajezdnię PKS.

Cenne wsparcie, kolejne macewy wyłuskane z rampy

- Przez wiele lat wskazywałem, m.in. jako szef fundacji im. Rutki Laskier, że te macewy są na tym kolejowym terenie, a absolutnie nie jest to miejsce, gdzie być powinny. Zawsze mówiłem, że tak być nie może – mówi Adam Szydłowski, badacz historii Żydów w Będzinie i Zagłębiu.

- Kilkanaście lat temu wspólnie z Towarzystwem Przyjaciół Będzina oraz Stowarzyszeniem Osób Niepełnosprawnych w Będzinie podjęliśmy działania, by wyciągnąć te pierwsze macewy, które były na samej górze. Zabezpieczyliśmy je na terenie jednej ze spółek miejskich, w sumie jest ich kilkadziesiąt. Ostatnio udało nam się pozyskać wsparcie ze strony Marcina Majchrowicza, dzięki czemu mógł pojawić tutaj sprzęt, pojawiły się osoby, które pomagają nam bezpośrednio w wydobywaniu tych bezcennych śladów będzińskiej historii – dodaje.

Wszystkie wydobyte podczas aktualnych prac macewy, a także te przewiezione z terenu miejskiej spółki, trafią na teren byłej Huty Będzin, która jest dziś w posiadaniu wspomnianego przedsiębiorcy i biznesmena Marcina Majchrowicza.

- Współpracujemy z panem Adamem przy różnych projektach, wspieramy także zespół Hakoachu Będzin w Retro Lidze, a kiedy pojawiła się okazja, by odzyskać dla potomnych właśnie te macewy, również zaangażowaliśmy się w to przedsięwzięcie. Są to bowiem trwałe, mające dużą wartość historyczną, ale także społeczną ślady przeszłości. Są potwierdzeniem historii Będzina, tego jaki kiedyś był, jakie były zwyczaje, jak się tutaj kiedyś żyło – podkreśla Marcin Majchrowicz.

Trzeba złożyć te puzzle, odczytać nazwiska

Jeśli nie uda się wydobyć wszystkich macew 29 kwietnia, to prace będą kontynuowane także w kolejnych dniach. A co potem?

- Ówcześni budowniczowie tej rampy kolejowej w PRL-u pocięli macewy. Zazwyczaj na sześć lub osiem części, więc teraz mamy dodatkowe zadanie, by ułożyć z tych elementów całość. Większość została zmielona, kiedy podjęto decyzję o budowie zajezdni PKS właśnie na terenie cmentarza, ale już widać, że uda się odzyskać wartościowe, całe elementy. Robię zdjęcia, dokumentuje to wszystko i wysyłam do Nowego Jorku do Jeffa Cymblera, przewodniczącego tamtejszego Stowarzyszenia Żydów. Tłumaczył nam już dużo wcześniej napisy hebrajskie z macew. Pomaga nam także teraz, byśmy mogli odczytać imiona i nazwiska pochowanych. Będziemy to potem porównywać ze spisami aktów zgonów z lat 1871 – 1911. Identycznie robiliśmy, kiedy odczytywaliśmy resztki macew z cmentarza żydowskiego pomiędzy Będzinem a Czeladzią – tłumaczy Adam Szydłowski.

Finałem powinno być lapidarium

Jak dodaje, ma nadzieje, że odpowiednie instytucje wesprą te działania i zostanie z tych odzyskanych macew utworzone lapidarium. Na terenie byłego cmentarza żydowskiego albo w jego najbliższym otoczeniu.

- Nie wyobrażam sobie, by miały gdzieś zostać złożone i popaść w zapomnienie. Cudem ocalał kawałek muru cmentarza żydowskiego przy ul. Zagórskiej, więc być może to jest dobre miejsce na położenie tych macew. Cały czas współpracujemy oczywiście ze Światowym Związkiem Żydów z Zagłębia w Izraelu i wspomnianym Stowarzyszeniem Żydów w Nowym Jorku. Nie może być bowiem tak, że trzecie, czwarte pokolenie tych rodzin żydowskich będzie paliło znicze na przystanku autobusowym, obok muru cmentarnego przy ulicy Zagórskiej. Tak być nie powinno – podkreśla Adam Szydłowski.

Dotyku Jury w Myszkowie. Ostatnie przygotowania do otwarcia ...

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie