Z winy resortu?

Jarosław Adamski
Mimo wypełnienia wszystkich dokumentów, nasza Czytelniczka nie otrzymała pomocy z będzińskiego pośredniaka. olgierd gÓrny
Mimo wypełnienia wszystkich dokumentów, nasza Czytelniczka nie otrzymała pomocy z będzińskiego pośredniaka. olgierd gÓrny
Mieszkanka Będzina, Katarzyna Klimowicz, otrzymała ofertę pracy z Katowic. Praca interwencyjna miała trwać przez sześć miesięcy i była przeznaczona dla osób od dłuższego czasu poszukujących zatrudnienia.

Mieszkanka Będzina, Katarzyna Klimowicz, otrzymała ofertę pracy z Katowic. Praca interwencyjna miała trwać przez sześć miesięcy i była przeznaczona dla osób od dłuższego czasu poszukujących zatrudnienia.

Specjalnie wypełniony formularz złożyła w Powiatowym Urzędzie Pracy, a po kilkunastu dniach został... odrzucony, mimo że PUP na ten cel miał pieniądze.


Dlaczego odrzucili?

— To nie nasza wina. W lipcu zmieniła się ustawa, na mocy której powiatowe urzędy pracy muszą wspierać inicjatywy tylko na własnym terenie. Pracodawca z Katowic musi składać wniosek w swoim macierzystym PUP, czyli w tym wypadku w Katowicach — mówi Mariola Dusińska, pracownik PUP w Będzinie.

W związku z rozporządzeniem Ministerstwa Gospodarki i Pracy z 13 lipca tego roku, pracodawca ma szansę na zatrudnienie w ramach prac interwencyjnych pracowników tylko ze swojego terenu.

Wszystko byłoby w porządku, ustawa została wprowadzona niezależnie od opinii pracowników powiatowych urzędów pracy, choć ich zdanie brano pod uwagę.


Nie informują

— Wszystko pięknie, tylko dlaczego nikt nie poinformował mnie o tym fakcie zanim złożyłam wniosek? Przecież wystarczyło mi o tym powiedzieć. Wtedy nie składałabym formularza w Będzinie tylko w Katowicach, choć jak mnie nieoficjalnie poinformowano w pośredniaku, także i wtedy nie miałabym dużych szans na dofinansowanie — mówi Katarzyna Klimowicz.

Jak się okazuje, urzędy pracy preferują te wnioski, które są składane przez mieszkańców danego miasta. Zatem jeśli mieszkaniec Będzina i katowiczanin złożą wnioski w PUP w Katowicach, to pierwszeństwo będzie mieć wniosek katowiczanina.


Co dalej?

Niby proste, a jednak nie do końca.
— Muszę sobie radzić sama. Pomocy z PUP w Będzinie nie dostałam, więc pracy jak nie miałam, tak nie mam. Choć wydawałoby się, że skoro otrzymałam gwarancję zatrudnienia od pracodawcy, to urząd pracy właśnie po to jest, by mnie wesprzeć i niezależnie od tego, skąd pochodzą. Jakie to ma znaczenie? Bezrobocie jest jedno — mówi Katarzyna Klimowicz.


Co można z tym zrobić?

Właściwie do momentu, do kiedy nie zmieni się rozporządzenie ministerialne, nie ma większych szans na zmiany w zatrudnieniu mieszkańców innych miast przy pracach interwencyjnych, chyba że urzędy pracy nagle staną się bardzo zamożne. Na to się jednak nie zanosi. Jeśli więc chcemy się zatrudnić przy pracach interwencyjnych, musimy szukać pracodawcy na terenie swojego miasta. Jeśli go nie ma, nie ma szans na pracę.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie