Wójtowie nie chcą oświadczeń majątkowych

TOMASZ ZABOROWICZ
Na roboczych spotkaniach wójtowie i burmistrzowie raczej nie poruszają drażliwego tematu oświadczeń majątkowych.
Na roboczych spotkaniach wójtowie i burmistrzowie raczej nie poruszają drażliwego tematu oświadczeń majątkowych.
Udostępnij:
Część wójtów i burmistrzów powiatu będzińskiego nie zgadza się z przepisami uchwalonymi przez Sejm i nakazującymi im ujawnienie stanu majątkowego i dochodów.

Część wójtów i burmistrzów powiatu będzińskiego nie zgadza się z przepisami uchwalonymi przez Sejm i nakazującymi im ujawnienie stanu majątkowego i dochodów. Radni ze Sławkowa skierowali nawet w tej sprawie pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich.

- Jestem przeciwny tym przepisom - mówi wójt Psar Marian Kozieł. - W mojej gminie i tak wszyscy wiedzą, gdzie mieszka wójt i co ma. Wielu radnych i szefów jednostek samorządowych obawia się jednak o swoje bezpieczeństwo. W dużym mieście jest inaczej, bo prezydent może być anonimowy. Dlatego uważam, że w gminach poniżej 20 tysięcy mieszkańców, zeznania nie powinny być ujawniane. Jesteśmy weryfikowani na bieżąco przez wyborców.

Obowiązek ujawnienia majątków mają radni, wójtowie i burmistrzowie oraz szefowie jednostek samorządowych. Muszą oni upublicznić (także wspólne z małżonkami) dochody i posiadane mienie. Zdaniem wójta Psar są to przepisy zbyt restrykcyjne.

- Mam oświadczenie jednego z kierowników jednostek samorządowych, w którym współmałżonek, biznesmen odmawia ujawnienia swojego majątku. Nie jest pracownikiem samorządowym. W myśl przepisów powinienem tego kierownika natychmiast zwolnić, jako że nie wywiązał się w pełni z zeznania. A to dobry pracownik - twierdzi Marian Kozieł.
Samorządowcy bronią się także tym, że przepisy o ujawnieniu dochodów w samorządach Sejm wprowadził na mocy ustawy antykorupcyjnej już po ostatnich wyborach do samorządu, czyli wtedy, kiedy radni byli już wybrani. Zdaniem krytyków przepisów antykorupcyjnych część obecnych radnych, którzy są jednocześnie np. biznesmenami, w ogóle nie ubiegałoby się o mandat. Przepisy mówią, że radny, który nie ujawni swojego majątku nie traci mandatu, ale traci dietę. Są takie przypadki, zwłaszcza w samorządach, gdy diety nie są zbyt wysokie.

- U nas dieta to sto złotych, więc nie majątek - mówi Andrzej Cembrzyński, burmistrz Wojkowic. - Efekt tej ustawy jest za to taki, że coraz częściej jestem zaczepiany przed urzędem przez ludzi, którzy mnie znają i proszą o 2 zł, za co kupują potem tanie wino.

Większość burmistrzów i wójtów naszego powiatu jest niechętna ujawnianiu swoich majątków.

- Uważam, że ta ustawa to wskazanie ścieżki złodziejom. Mamy rodziny, o które się obawiamy, a mieszkańcy i tak patrzą nam na ręce. To absurd, ale też może się skończyć niesmakiem, bo zeznania trafiły już do mediów i internetu, a teraz może się okazać, że Trybunał Konstytucyjny orzeknie o ich niezgodności z Konstytucją - mówi Bronisław Goraj, burmistrz Sławkowa. - Dlatego Rada mojego miasta wystąpiła do Rzecznika Praw Obywatelskich o zajęcie się tą sprawą. Poprosiliśmy też sąsiednie samorządy o poparcie naszego stanowiska.

Nie wszystkie samorządy zdecydowały się na poparcie. W Siewierzu na przykład, co prawda radni mieli przygotowany projekt uchwały do Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym wyrażali obawę o swoje mienie, ale ostatecznie jednak sami ten projekt odrzucili.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie