W kresce zaklęte

Magdalena Nowacka
Piotr Zatorski wykonuje swoje grafiki na ręcznie przygotowanych matrycach.
Piotr Zatorski jest absolwentem ASP we Wrocławiu. W latach 1995-1996 współpracował z nieformalną grupą "Manofaktura Dekokt", z którą organizował pokazy ubiorów-obiektów wykonanych z tektury i tworzyw sztucznych.

Piotr Zatorski jest absolwentem ASP we Wrocławiu. W latach 1995-1996 współpracował z nieformalną grupą "Manofaktura Dekokt", z którą organizował pokazy ubiorów-obiektów wykonanych z tektury i tworzyw sztucznych. W 1997 roku wykonał ilustrowaną, autorską książkę w technice linorytu pt. "12+1" do tekstów Karola Czapka. Brał udział w konkursach
i wystawach w Warszawie, Wrocławiu, Lublinie. Zajmuje się grafiką warsztatową, ilustracyjną oraz malarstwem.

Mieszka w typowym blokowisku, osiedlu Syberka. W suszarni ma pracownię, bo trudno byłoby mu pomieścić się ze swoim pracami, żoną Anną (ceramik) i córką Julią w małym mieszkaniu. Piotr Zatorski tworzy i uczy innych. Jest też kimś w rodzaju artystycznego terapeuty, bo prowadzi zajęcia w Stowarzyszeniu Osób Niepełnosprawnych w Katowicach.

Artysta za wszelką cenę

- Nie będę oryginalny, kiedy powiem, że zacząłem rysować już w przedszkolu. Robiłem to jednak inaczej niż moi rówieśnicy. Kiedy oni pracowicie starali się odtworzyć wizerunek Kaczora Donalda, ja wolałem rysować scenę z filmu, coś, co byłoby historyjką. Za bohaterów moich rysunków wybierałem często postacie z filmów, na przykład z serialu "Czterej pancerni i pies".

W podstawówce seryjnie rysował komiksy. W ósmej klasie wiedział już, że wybierze liceum plastyczne w Dąbrowie Górniczej. Po maturze pełen zapału i młodzieńczej pewności złożył teczkę ze swoimi pracami do katowickiego oddziału Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, na wydział grafiki.

- To był zimny prysznic. Nie przyjęli moich prac. Postanowiłem, że będę próbował, ale musiałem zacząć studia "na przeczekanie", bo armia czekała.

Skończył Studium Nauczycielskie i znów rozpoczął start na ASP, najpierw do Poznania. Bez powodzenia.

- I wtedy został mi już tylko Wrocław. Udało się.

W artystycznym kotle

Wrocław wspomina ze szczególnym sentymentem. Wymarzone studia na wydziale grafiki, koledzy o artystycznych duszach, mądrzy, pełni ciepła profesorowie, z którymi można było się zaprzyjaźnić. I jeszcze miasto, przyciągające rogate dusze i wszystkich tych, którzy patrzą na świat trochę inaczej.

- Wrocław ma swój klimat i swoiste piękno. Bliskość rzeki, niezliczona ilość mostów, architektura. Tu czułem te impulsy z rzeczywistości, które mnie inspirowały. Nawet po obronie dyplomu nie chciało mi się stamtąd wyjeżdżać.

Dyplom obronił w 1997 roku, tuż przed powodziami, które tamtego lata przeszły przez całą Polskę i dotknęła także Wrocław.

- Kiedy woda opadła, wróciłem. Zajrzałem do galerii, w której wisiały moje prace dyplomowe. Galeria była w strasznym stanie, jak wiele wrocławskich budynków. Ale moje prace cudem ocalały, wisiały ponad poziomem wody - mówi pan Piotr.

Zamieszkał w pracowni wrocławskiego przyjaciela, znalazł pracę jako nauczyciel plastyki. Mieszkał tam jeszcze trzy lata. Wrócił do Będzina, bo życie we Wrocławiu stało się zbyt drogie na jego artystyczne możliwości.

- Chociaż uwielbiam Wrocław, nie czułem się źle z tego powodu, że wracam do miejsca, w którym się urodziłem i wychowałem.

Mroczna grafika

Bardziej czuje się grafikiem niż malarzem. Zawsze lubił operować kreską, a jego ulubioną techniką graficzną jest mezzotinta.

- Dla tej techniki charakterystyczny jest sposób przygotowania materiału i ręczna obróbka matrycy, z której wykonuje się odbitki. Prace wykonane w mezzotincie sprawiają wrażenie bardzo mrocznych i tajemniczych.
Swoje rysunki drukuje w czasopismach, ilustruje też tomiki poetyckie. Do współpracy zaprosił go będziński poeta Władysław Śliwoń.

- Zilustrowałem tomik "Pociąg miłosny". Potem powstało "8 stanów miłosnych", inspirowanych erotykami właśnie z tego tomiku. Te rysunki to próba wizualnego przedstawienia mojej interpretacji stanów emocjonalnych, związanych z najważniejszym uczuciem w życiu człowieka.

W nocy artysta, w dzień nauczyciel

Dwa razy wziął udział w Będzińskich Pejzażach. Swoje grafiki wystawiał też w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej. Uczy grafiki w liceum plastycznym. Marzy o trochę lepszej pracowni.

- Obecna ma tylko jedną zaletę. Jest w niej ciepło - mówi z humorem pan Piotr.

Lubi swoją twórczością dzielić się z innymi. Zwłaszcza praca z osobami niepełnosprawnymi daje mu wiele satysfakcji.

Kobiety w MMA. Płeć nie taka słaba. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie