W Bobrownikach wszyscy się szczepią. Gmina wciąż liderem w woj. śląskim. Jak pracuje się na taki sukces? Sprawdziliśmy to!

Piotr Sobierajski
Piotr Sobierajski
W minioną środę w NZOZ Latos w Siemoni Aleksandra Elzner zaszczepiła między innymi Zosię Jednorowską
W minioną środę w NZOZ Latos w Siemoni Aleksandra Elzner zaszczepiła między innymi Zosię Jednorowską Piotr Sobierajski
O gminie Bobrowniki w powiecie będzińskim jest dziś głośno. W pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo wszyscy chcą się tu szczepić. Od dzieciaka, do seniora. Efekt? Pierwsze miejsce na liście rankingowej szczepień w woj. śląskim. Sprawdziliśmy, jak się to dzieje, że ludzie są tu tak bardzo świadomi tego, że COVID-19 to nie przelewki.

Lista rankingowa miast i gmin z największym odsetkiem zaszczepionych dwiema dawkami lub jednodawkową szczepionką Johnson&Johnson stale się zmienia. Ktoś awansuje, któraś gmina ma słabszy okres i spada w dół. Jedno pozostaje niezmienne. Gmina Bobrowniki wciąż jest w woj. śląskim na czele, choć teraz to władze samorządowe oraz służba zdrowia muszą zabiegać o to, by ludzie chcieli przyjąć szczepionkę. Te czekają, a chętnych coraz mniej. Skąd zatem taka dyscyplina w Bobrownikach, gdzie dziś na 12 tys. 122 mieszkańców zaszczepiło się już dwiema dawkami 6517 osób - czyli 53,7 procenta? To najlepszy wynik w woj. śląskim i 22 w całej Polsce (dane z piątku 23 lipca).

Wszyscy na pokład, Dom Kultury pękał w szwach

O podwaliny sukcesu zapytaliśmy w minioną środę wójt gminy Bobrowniki Małgorzatę Bednarek.

- W minioną sobotę mieliśmy u siebie mobilny punkt szczepień, kierowany w teren przez Śląski Urząd Wojewódzki. Przez cztery godziny skorzystało z niego 50 osób - mówiła Małgorzata Bednarek.

- Natomiast wcześniej, w naszym populacyjnym punkcie szczepień szczepionki przyjmowało w cztery godziny nawet 400 osób. Pierwszy raz uruchomiliśmy go 4 maja. Miało być 200 osób, a przyszło 300, bo coś stało się z systemem rejestracyjnym, a 5 maja miało być 400 a przyszło 500. Wówczas to były początki szczepień. Trzeba było manualnie się do tego przystosować, by jak najwięcej osób zaszczepić, a do tego poradzić sobie właśnie z rejestracją. Ja też wzięłam swój laptop i zaczęłam rejestrować chętnych mieszkańców – dodała.

Gmina otrzymała 5 tys. złotych na organizację szczepień we współpracy z NZOZem lub publicznym ZOZ-em, ale tu publicznej opieki zdrowotnej nie ma. - Dobrze się złożyło, że taki chętny do współpracy NZOZ Latos, mający swoje placówki w Sączowie i Siemoni, szybko się znalazł. Zajął się stroną medyczną całego przedsięwzięcia, a my obsługą administracyjną. Jako punkt szczepień wskazaliśmy Domu Kultury w Sączowie, ponieważ ma wejście z zewnątrz, bez problemu mogły się również dostać do niego osoby niepełnosprawne. Uruchomiliśmy sześć stanowisk - mówiła wójt gminy Bobrowniki.

Rejestracją oraz pomocą w wypełnianiu formularza zajmowali się oddelegowani do tego pracownicy Urzędu Gminy oraz Gminnego Centrum Kultury i Sportu. To była praca po godzinach, za którą wszyscy otrzymywali dni wolne do odbioru w ramach rekompensaty.

- Czynnikiem, który miał duży wpływ na chęć szczepień w naszej gminie, było z pewnością to, co działo się pod sanepidem w Dąbrowie Górniczej, który obejmuje również powiat będziński. Ta liczba zachorowań była u nas bardzo duża, co skłaniało dużą grupę mieszkańców do tego, by szybko skorzystać z możliwości przyjęcia szczepionki. W pierwszej dziesiątce pod względem liczby zaszczepionych w woj. śląskim są też m.in. Psary, Będzin, Czeladź, a więc miasta i miejscowości właśnie z powiatu będzińskiego. Szczepią się też ludzie, którzy ciężko przeszli COVID-19 - przyznała wójt gminy Bobrowniki.

Jak dodała nie bez znaczenia był fakt, że gmina dała możliwość zaszczepienia się wszystkim w zupełnie innych godzinach niż gdzie indziej. - Nasz masowy punkt szczepień czynny był nie od godz. 8 do 15, ale od godz. 15 do 19 oraz w soboty. Każdy mógł przyjść się zaszczepić spokojnie po pracy. A jeśli nic się nie działo, to mógł iść następnego dnia do tej pracy, nie zaburzając sobie swojego życia zawodowego. To ważne, że to my się dostosowaliśmy do oczekiwań mieszkańców - podkreśliła Małgorzata Bednarek.

To nie są żarty, szczepić się po prostu trzeba

21 lipca wybraliśmy się także m.in. do NZOZ Latos w Siemoni. To właśnie tam dziś codziennie szczepi się około 50,60 osób, co jak na tak niewielką gminę, jest dobrym wynikiem. Po godzinie 10 jest kilku chętnych na to, by dać sobie większe szanse w dalszej walce z COVID-19, która powoli zaczyna znów paraliżować Europę Zachodnią. Wśród nich państwo Jednorowscy, którzy pojawili się tutaj ze swoją 12-letnią córką Zosią. - Ja dziś przyjąłem drugą dawkę. Jak widać powiększy nam się rodzina, tak więc warto zadbać o to, byśmy wszyscy mogli czuć się bardziej bezpieczni. To już najwyższa pora. Ja już w marcu przeszedłem COVID-19 i powiem, że odczułem to na sobie. W pracy także dużo osób jest zaszczepionych - podkreślił Norbert Jednorowski. Zosia Jednorowska nie miała żadnych obaw przed strzykawką i igłą.

- Nie, ukłucie nic nie bolało. Szczepię się, bo czeka mnie powrót do szkoły, a do tego pojawił się nowy rodzaj koronawirusa. No i oczywiście chcę czuć się bezpiecznie, chcę, by bezpiecznie czuli się też moi najbliżsi. Z tego co wiem, to kilka osób z mojej klasy już także się zaszczepiło - przyznała Zosia Jednorowska.

W minioną środę drugą dawkę szczepionki miały przyjąć także pociechy Agnieszki Rys-Błaszkowskiej, która pracuje w NZOZie Latos w Siemoni.

- Zaraz jadę po dzieci. Córka początkowo nie była przekonana do szczepień, bo nikt z jej znajomych się nie szczepił, ale potem sam podjęła decyzję, że chce się zaszczepić. Po pierwszej dawce nic im się nie działo. W domu także wszyscy mają już pełną ochronę. W rodzinie także prawie wszyscy mają szczepienia za sobą. Ja natomiast jako personel NZOZu zaszczepiłam się w pierwszej kolejności. Cieszymy się, że nasza gmina jest w czołówce tych, gdzie mieszkańcy tak świadomie i rozsądnie podchodzą do szczepień - przyznała Agnieszka Rys-Błaszkowska. W ośrodku zdrowia w Siemoni spotkaliśmy również Grzegorza Swobodę.

- Nie chciałbym po prostu zachorować, więc czas na szczepienie. Tym bardziej, że w domu już wszyscy mają szczepienia za sobą. Skorzystali między innymi z możliwości przyjęcia szczepionki w Domu Kultury w Sączowie. Tam to wszystko bardzo sprawnie zostało zorganizowane - podkreślił.

Harleyowcy, krakusy , a do tego zagraniczni goście

Od początku pandemii szczepionki w ośrodku zdrowia w Siemoni podaje między innymi Aleksandra Elzner.

- Od samego początku szef zadbał o szczepionki, a my podjęłyśmy to wyzwanie i szczepimy wszystkich, którzy się zgłoszą. Były takie dni, kiedy szczepiłyśmy po 500 osób dziennie, a w ciągu tygodnia było ich ponad 1300 - wyliczała Aleksandra Elzner. - Teraz mamy tendencję spadkową, wykańczamy drugie dawki, ale pojawiają się pierwsze dawki dla dzieci w wieku ponad 12 lat. Na początku, kiedy jeszcze nie było do końca wiadomo, jak to jest po szczepionce, to niektórzy byli w dość dużym szoku. Myśleli, że nie dostali nawet szczepienia, a już było po wszystkim. Mieliśmy też taką sytuację, kiedy ktoś przyszedł do nas, ale w ostatniej chwili zrezygnował, ale od razu było wielu chętnych na to miejsce. Fajnie wspominamy to, kiedy szczepiła się u nas cała grupa harleyowców. Przyjechali z Mazur, właśnie w naszym regionie spędzali wolny czas, a wcześniej się umówili na termin przez infolinię. Szczepili się także u nas mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Bielska-Białej, a także z województwa podkarpackiego - wyliczała.

To jeszcze nie koniec, będą przekonywać najmłodszych

W gminie Bobrowniki cały czas myślą, co zrobić, by do szczepień zachęcić tych, którzy jeszcze się na to nie zdecydowali.

- Jesteśmy w momencie, kiedy boom na szczepienia się skończył. I zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy skutecznie, efektywnie dotrzeć do tej grupy naszych mieszkańców, która zaszczepiła się w stosunkowo najmniejszej liczbie - przyznała Małgorzata Bednarek.

- Więc to nie są już seniorzy w wieku 70 plus, którzy są u nas zaszczepieni w prawie 80 procentach, ani grupa 50 plus, mająca dziś wynik na poziomie 76 procent, ale osoby młodsze. W tym momencie walczymy o zaszczepienie mieszkańców do 39 roku życia. W grupie 12-19 lat mamy 40 procent zaszczepionych mieszkańców. Naradzamy się więc, wymyślamy, jak to zrobić. Mamy pewne pomysły, wiemy, że musi się to wiązać z jakąś zachętą, może nagrodą w postaci biletu do kina, na basen. Zastanawiamy się także, jaką kampanię stworzyć, jakie medium wykorzystać, które najlepiej dotrze do świadomości właśnie tej grupy wiekowej. Mamy w ośrodku zdrowia w Siemoni dostępne wszystkie rodzaje szczepionek. Dlatego zapraszamy każdego, kto się jeszcze nie zaszczepił, by skorzystać z takiej możliwości – podsumowała.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie