Sytuacja w przedszkolach nie jest dramatyczna

Rozmawiała Magdalena Nowacka
Roman Goczoł, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Będzinie Fot. Olgierd Górny
Roman Goczoł, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Będzinie Fot. Olgierd Górny
Rozmowa z Romanem Goczołem, naczelnikiem Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Będzinie Polska Dziennik Zachodni: Na początku marca rozpoczynają się zapisy do przedszkoli, tymczasem słyszymy, że nie ma już miejsc.

Rozmowa z Romanem Goczołem, naczelnikiem Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Będzinie

Polska Dziennik Zachodni: Na początku marca rozpoczynają się zapisy do przedszkoli, tymczasem słyszymy, że nie ma już miejsc. Czy rodzice chcący zapisać dzieci do danego przedszkola z myślą o wrześniu mają jeszcze szansę?

Roman Goczoł: Uspokajam rodziców. W naszym mieście nie ma dramatycznej sytuacji. Oczywiście w niektórych placówkach problemy z dużą liczbą dzieci mogą się pojawić. Może tak być w przedszkolach na osiedlu Zamkowym, osiedlu Syberka czy w centrum. Na pewno za to wolne miejsca powinny być w placówkach w dzielnicach Grodziec i Łagisza. Największy kłopot mają rodzice z osiedla na Górkach Małobądzkich. Tam bowiem wcale nie ma takiej placówki, dlatego rodzice zapisują dzieci do przedszkoli w pobliżu. Zgłosiły się już jednak dwie osoby zainteresowane utworzeniem na tym osiedlu niepublicznych placówek, dotowanych z miasta. Nie jest więc wykluczone, że rodzice doczekają się przedszkola na miejscu.

PDZ: Od mniej więcej trzech lat przedszkola przeżywają prawdziwe oblężenie. Czy to wyż czy może raczej rodzice coraz bardziej widzą sens w edukacji przedszkolnej?

RG: Rzeczywiście. Jeszcze parę lat temu dyrektorzy drżeli, czy będą mieli pracę dla nauczycieli przedszkolnych. Teraz sytuacja się odwróciła. Około 75 procent dzieci mieszkających w Będzinie w przedziale wiekowym od 3 do 6 lat uczęszcza do przedszkoli. Nie myślę jednak, żeby było to spowodowane wyżem. Faktycznie, od około dwóch lat w Będzinie, podobnie jak w całej Polsce rodzi się trochę więcej dzieci, ale nie przekłada się to na jakąś porażającą liczbę przedszkolaków. Moim zdaniem, na to, że rodzice chętniej zapisują swoje maluchy ma wpływ kilka innych rzeczy. Wartość edukacyjna przedszkola na pewno, ale także to, że coraz więcej młodych mam chce jak najszybciej wrócić do pracy. I tę pracę znajdują. Ponadto, kiedy zostanie wprowadzona obowiązkowa edukacja szkolna dla sześciolatków, tak, jak jest to planowane, problem niewielkiego przeładowania po prostu zniknie.

PDZ: Czym różnią się przedszkola od placówek sprzed 25, 30 lat, czyli z czasów, kiedy chodzili do nich obecni rodzice maluchów?

RG: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno przestały pełnić rolę ochronki. Mają o wiele szerszą ofertę zajęć dla dzieci. Muzyczne, teatralne, językowe. Jest w czym wybierać. Wciąż jednak można to zmienić, poprawić. Będziemy na pewno o tym dyskutować, miedzy innymi podczas obrad Będzińskiego Forum Oświatowego. Tematy na nim poruszane (pierwsze spotkanie 11 marca) będą wprawdzie dotyczyły przede wszystkim szkół, ale jedno ze spotkań na pewno poświęcimy także ocenie działalności i ewentualnej jej poprawy będzińskich przedszkoli.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie