Sposób na pozbycie się agresji

Magdalena Nowacka
Marcin Lazar pokazuje uczestnikom gry zasady posługiwania się „markerem”.
Niektórzy słysząc nazwę paintball, uśmiechają się z politowaniem. I od razu komentują to jako grę dla mężczyzn, którzy tak naprawdę w głębi duszy czują się chłopcami.

Niektórzy słysząc nazwę paintball, uśmiechają się z politowaniem. I od razu komentują to jako grę dla mężczyzn, którzy tak naprawdę w głębi duszy czują się chłopcami. I biegają po lesie z karabinkami strzelając do siebie. Zdaniem Marcina Lazara, idea paintballu jest jednak zupełnie innego.

Walczyć można różnie

Kiedy przychodzi wiosna, od trzech lat, dla Marcina Lazara to znak, że za chwile ubierze się w moro, weźmie do ręki pistolet zwany markerem, założy specjalną maskę i razem z podobnymi do niego wielbicielami tej terenowej gry, każdy weekend będzie jej poświęcał kilka godzin.

- To trochę może przypominać jakiś eksperymentalny sport, bo dawka adrenaliny jest naprawdę spora. Ale ma tę przewagę, na przykład nad skokiem na bungee, że trwa o wiele dłużej - mówi Marcin.

Narodził się w Stanach, w szkołach wojskowych. ta forma, która dotarła do Polski, przypomina jednak już bardziej zabawę. Choć nie do końca.

- Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że wbrew panującym opiniom, ta forma spędzania czasu nie jest adresowana wyłącznie do mężczyzn. Znam dużo kobiet, które radzą sobie w nim bardzo dobrze. Bo tu nie jest ważna siła, a spryt, szybkość i wytrzymałość - dodaje Marcin.

Są dwie odmiany paintball. Pierwsza, nazywana jest także speedball. Walka toczy się między dwiema drużynami, na ogrodzonym kawałku placu z przeszkodami, przeważnie dmuchanymi. Przeciwnicy widzą się cały czas. Jest też sędzia, który zlicza poszczególne strzały. Celem jest wyeliminowanie rywala i zdobycie flagi.

- Mnie i kilku podobnych zapaleńców z terenu Zagłębia bardziej jednak pociąga druga wersja, terenowa. Przypomina ona trochę podchody. Przede wszystkim drużyny cały czas się szukają. Bitwa rozgrywana jest na terenie leśnym i górzystym. W naszym najbliższym otoczeniu na miejsce rozgrywek wybraliśmy sobie Górę Kijową w dzielnicy Grodziec, zwaną także Kamionką. Ma ona sama walory. Jest tu pełno kryjówek i można za każdym razem grać według innego scenariusza, jest też źródełko - opowiada Marcin.

Udział w strzelaniu biorą przede wszystkim osoby pełnoletnie. Ale nie jest to zawsze wymagane.

- Dopuszczamy także udział młodzieży, pod warunkiem, że są pod opieką pełnoletnich opiekunów. Nie ukrywamy, że podczas paintbolla siniaki to rzeczy normalna. Mogą się też zdarzyć zadraśnięcia, skaleczenia.

Pozbyć się agresji

Wszystko to jest wliczone w tę grę. Ale jeśli przestrzega się pewnych reguł, nie jest ich tak wiele. Najważniejsze to nie zdejmować maski- śmieje się Marcin.

Scenariuszy jest wiele. Najpopularniejszy: jedna osoba się chowa, druga go szuka. Jest też zdobywanie fortów, predator (wybierany jest najlepszy strzelec, którego wszyscy atakują) czy ochrona posła (zadaniem grupy jest bezpieczne przetransportowanie jednej osoby do danego miejsca).

- Co daje ta gra? Po pierwsze adrenalina. Po drugie, to doskonały sposób na wyładowanie agresji, frustracji, napięcia. Sam niejednokrotnie obserwowałem sytuację, podczas której moi podopieczni, najwięksi rozrabiacy, po udziale w takiej grze, przez tydzień nie wykazywali żadnych oznak agresji. Po prostu jak ręką odjął. I nie można tego w żaden sposób porównać do gier komputerowych. Przede wszystkim dlatego, że w grze komputerowej jesteśmy sami. Tu mamy możliwość integracji z grupą. I to o wiele większej integracji niż w jakiejkolwiek innej grze zespołowej. No i kontakt z przyrodą - mówi Marcin.

Wśród jego przyjaciół są emerytowani policjanci, ludzie zakochani w lesie, nie brakuje młodzieży. Jak choćby Łukasz Kowalik, członek Klubu Absolwenta, obecnie uczeń III LO im. C. K. Norwida.

- Łukasz, między innymi dzięki paintballowi wyrobił sobie sprawną rękę i dobre oko. Bierze udział w zawodach strzelniczych i to z sukcesami - dodaje Marcin.

Jemu i jego przyjaciołom marzy się założenie Będzińskiej Ligi Paintball. Na razie pilnie trenują.

Koreańskie tramwaje płyną do Warszawy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie