Spór o kilka metrów

Magdalena Nowacka
Pan  Zygfryd jest bezradny. Postawił płot przed  transformatorem,  bo BZE zwleka w sprawie przestawienia słupów energetycznych.
Pan Zygfryd jest bezradny. Postawił płot przed transformatorem, bo BZE zwleka w sprawie przestawienia słupów energetycznych.
Udostępnij:
Zygfryd Gajdzik jest rozżalony i zdenerwowany. W życiu nie pomyślałby, że dwa słupy linii energetycznych, a dokładniej przesunięcie ich o dosłownie kilka metrów, mogą być takim problemem. Okazuje się, że jednak mogą.

Zygfryd Gajdzik jest rozżalony i zdenerwowany. W życiu nie pomyślałby, że dwa słupy linii energetycznych, a dokładniej przesunięcie ich o dosłownie kilka metrów, mogą być takim problemem. Okazuje się, że jednak mogą.

Nie wpuszcza na swój teren
Pan Zygfryd jest właścicielem posesji przy ulicy Kościuszki w Dobieszowicach. Tuż przy wejściu na podwórko stoi transformator. Jest tu już podobno od końca lat pięćdziesiątych.

— Kiedy go stawiano, nie było mowy o tym, żeby dostać za to jakieś odszkodowanie czy pieniądze za dzierżawę. Takie były czasy. Przez tyle lat stoi na mojej posesji, a ja nic z tego nie mam. Nawet zniżki na prąd — macha ręką pan Zygfryd.

Oprócz transformatora, prawie na samym środku podwórka są też dwa słupy energetyczne. To one stały się prawdziwym problemem pana Zygfryda. Pomijając względy estetyczne, słupy uniemożliwiają wszelką zabudowę.

— Chciałem tu zrobić garaż. Zwróciłem się z prośbą do energetyki, by mi przesunęli te słupy choć o kilka metrów. Naprawdę niewiele, najwyżej o trzy. Myślałem, że nie powinno być problemu, zwłaszcza że tyle lat na mojej posesji jest ten transformator — mówi pan Zygfryd.

Okazało się jednak, że jego prośby są daremne. Zdenerwowany mieszkaniec odgrodził więc transformator i powiesił tabliczkę z napisem „teren prywatny”. Jakiś czas potem, w czasie awarii prądu, do pana Zygfryda przyjechali pracownicy pogotowia energetycznego.

— Powiedział, że ich na teren prywatny nie wpuści. Wezwano więc policję. Z moich informacji wynika, że weszli bez nakazu. Później sąsiad miał same nieprzyjemności. To, że nie chciał ich wpuścić na posesję, było aktem bezradności wobec BZE w sprawie przesunięcia słupów — wyjaśnia Roman Kańtoch, sołtys Dobieszowic.

Przy drugiej awarii sytuacja się powtórzyła. Sołtys musiał wystąpić w roli mediatora.

— Wieś była przez cztery godziny pozbawiona prądu. Trzeba było coś zrobić. Żal mi człowiek i rozumiem go, więc obiecałem, że spróbuję mu pomóc — opowiada sołtys.

Prawdziwy węzeł
W pierwszym momencie okazało się, że problem chyba da się rozwiązać.

— W rozmowie z dyrektorem otrzymałem zapewnienie, że słupy można przenieść. Teraz okazuje się jednak, że sprawa znów utknęła. A ja nie wiem, co będzie przy następnej awarii — sołtys rozkłada ręce.

Dodaje, że chyba wystarczyłaby odrobina dobrej woli.

— Argumentują mi, że słupy nie znajdują się na terenie moje posesji, bo tak wynika z mapy robionej przez wydział geodezji. A nawet nie ma niej zaznaczonego transformatora — mówi pan Zygfryd, a przytakują mu sąsiedzi.

Jak natomiast wygląda to ze strony Będzińskich Zakładów Elektroenergetycznych?

— Prowadzone były negocjacje z panem Zygfrydem Gajdzikiem w sprawie zapewnienia dostępu do stacji transformatorowej w zamian za przestawienie słupów linii średniego napięcia w inne miejsce na posesji. „Enion” SA oddział w Będzinie wystąpił nawet o opracowanie map niezbędnych do przygotowania dokumentacji. Pan Gajdzik wycofał się z rozmów w sprawie przestawienia słupów — tak twierdzi Piotr Żydek z BZE. — Po otrzymaniu map okazało się, że stacja transformatorowa najprawdopodobniej jest zlokalizowana na działce, która nie jest własnością pana Gajdzika.

Czy jest możliwe polubowne załatwienie sprawy? Niestety, wygląda na to, że dopiero w sytuacji, gdy zostaną dokładnie określone granice posesji pana Zygfryda.

— W tej chwili sytuacja jest analizowana przez prawników Będzińskiego Zakładu Energetycznego. Chodzi o uregulowanie spraw terenowo-prawnych — wyjaśnia Żydek.


Postępowanie rozgraniczeniowe
Jak mówi Joanna Kisiel ze Starostwa Powiatowego, nieścisłości graniczne mogą być spowodowane m.in. różnicą skali. Mapa numeryczna była bowiem sporządzana na podstawie mapy ewidencji (ich skala różni się). Wszystko może wyjaśnić postępowanie rozgraniczeniowe, które musi przeprowadzić geodeta. Strony powinny także wystąpić do gminy z pismem o wszczęcie tego postępowania. Kto jednak poniesie koszty? Wszystko zależy od porozumienia między panem Zygfrydem a BZE. •

Senior w sieci - Internet nie tylko dla młodych KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie