Spalone przed otwarciem

Magdalena Nowacka
Adam Szydłowski przed budynkiem, w którym podpalono sale Centrum Kultury Żydowskiej.
Adam Szydłowski przed budynkiem, w którym podpalono sale Centrum Kultury Żydowskiej.
Udostępnij:
Zagłębiowskie Centrum Kultury Żydowskiej w maju miało otworzyć podboje, a w kwietniu, tuż po świętach, planowano oficjalne przejęcie pomieszczeń od miasta. Remont posuwał się szybko.

Zagłębiowskie Centrum Kultury Żydowskiej w maju miało otworzyć podboje, a w kwietniu, tuż po świętach, planowano oficjalne przejęcie pomieszczeń od miasta. Remont posuwał się szybko. Planowano, że będą się tam spotykały delegacje z Izraela, urządzane miały być spotkania i odczyty. Tu także postanowiono zgromadzić wszystkie pamiątki żydowskie znalezione w Zagłębiu lub przekazane przez zaprzyjaźnione organizacje.

W nocy, tuż przed Wielkim Piątkiem, ktoś podpalił mieszkanie przy ulicy Potockiego, gdzie miało mieścić się Centrum.

- Kiedy zadzwoniono do mnie tuż przed drugą w nocy, po prostu nie chciałem w to uwierzyć. Wszystko układało się tak dobrze. Wyremontowane było już całkowicie największe z pięciu pomieszczeń, w którym oprócz mebli znajdowały się fotogramy z widokiem starego rynku w Będzinie, Placu Kazimierza, a także z rodzinami żydowskim zamieszkałymi w Będzinie. To były niezwykle cenne eksponaty - opowiada przygnębiony Adam Szydłowski, prezes Fundacji "Jona" i współzałożyciel Centrum.
Prezes Szydłowski dzień przed pożarem dostał do ręki świeży jeszcze egzemplarz folderu "Będzin Jerozolima Zagłębia". W siedzibie przy Potockiego był tego samego dnia wieczorem.
Remont szedł pełna parą.

Ogień zauważyli sąsiedzi, bracia Grzegorz i Michał K.

- Słuchałem radia, ale wcześniej słyszałem, jak szczekały psy. One na domowników tak nie szczekają. Kiedy wyjrzałem na korytarz, zobaczyłem przez szybę jakiś blask. Wiedziałem, że nikogo tam nie ma. Zorientowałem się, że to ogień. Pobiegłem do Urzędu Miejskiego i zawiadomiłem strażników miejskich - opowiada Grzegorz.

W tym czasie jego brat zaczął już gasić pożar.

- Jesteśmy w trakcie ustaleń przyczyn pożaru. Najprawdopodobniej ktoś włamał się do mieszkania i podłożył ogień - wyjaśnia komisarz Arkadiusz Miśta z Komendy Powiatowej Policji w Będzinie.

Wstępne straty prezes Szydłowski szacuje na około 10 tysięcy złotych.

- Mam nadzieję, że był to po prostu chuligański wybryk, akt wandalizmu. Na ścianach nie było jakiś antysemickich haseł, nie podpalono także flagi wiszącej w drugim pomieszczeniu. Mimo to dręczą nas obawy. Nie chcę nawet myśleć, jakie ponieślibyśmy straty, gdybyśmy zdążyli tam przenieść już inne, drogocenne pamiątki żydowskie - mówi zmartwiony pan Adam.

Media obecne terenie przygranicznym. Znamy zasady.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie