Siewierz: Na terenie nadleśnictwa lasy paliły się już 15 razy

Magdalena Nowacka
Leśniczy Jarosław Siekacz sprawdza wilgotność ściółki leśnej. Upały i brak deszczu sprawiły, że w lasach Nadleśnictwa Siewierz jest bardzo sucho.
Leśniczy Jarosław Siekacz sprawdza wilgotność ściółki leśnej. Upały i brak deszczu sprawiły, że w lasach Nadleśnictwa Siewierz jest bardzo sucho.
Udostępnij:
Upały, mało deszczu, wielu turystów. To wszystko razem ma wpływ na zwiększenie liczby pożarów w siewierskich lasach. Zagrożenie jest tak duże, że leśnicy wprowadzili pierwszy, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.

Upały, mało deszczu, wielu turystów. To wszystko razem ma wpływ na zwiększenie liczby pożarów w siewierskich lasach. Zagrożenie jest tak duże, że leśnicy wprowadzili pierwszy, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.

Wystarczy niedopałek

Lasy na naszym terenie podlegają pod nadleśnictwo Siewierz. Zasięg nadleśnictwa to aż 1026 km kwadratowych.

- Nasze lasy stanowią teren masowego wypoczynku dla mieszkańców Zagłębia i Śląska. W każdy weekend a teraz, podczas wakacji - prawie każdego dnia, spotykamy turystów - mówi pracownik nadleśnictwa Mariusz Kowalski.

Wtorek, godzina 10. Jarosław Siekacz, leśniczy z terenu Nadleśnictwa Siewierz dzwoni dowiedzieć się, jaki jest procent wilgotności ściółki leśnej. Nie jest dobrze. Wilgotność wynosi 12 procent. Jeśli spadnie poniżej 10, a nie będzie można liczyć na obfite deszcze, może zostać wprowadzony zakaz wstępu do lasu.

- W nadleśnictwach są specjalne punkty alarmowo-dyspozycyjne (PAD). Dyżurny otrzymuje informacje z wież obserwacyjnych (zwanych też dostrzegalniami pożarowymi) w Ząbkowicach i Będuszu i wzywa straż oraz w razie potrzeby samoloty i śmigłowce Lasów Państwowych do pożarów. A tych niestety nie jest mało - mówi pan Mariusz.

Od maja do 5 lipca na terenie całego nadleśnictwa odnotowano już 15 pożarów. Spłonęło 2,15 hektarów.

- Codziennie patrolujemy obszary leśne. Największe zagrożenia pożarowe odnotowuje się na terenach leśnych położonych blisko miast. Niestety w większości mamy do czynienia z podpalaczami, choć oczywiście są sytuacje, kiedy pożary powstają przez nieostrożność. Najwięcej pożarów wybucha między godziną 10 a 14 - twierdzi Jan Burkiet, komendant Straży Leśnej.

Ostrożnie z ogniskami

Oprócz turystów - palaczy, nie brakuje też amatorów leśnych ognisk czy bardzo popularnych grillów.

- Ogniska można rozpalać tylko na odpowiednio przygotowanych miejscach biwakowych. Rozpalanie w innych miejscach może kosztować takich turystów mandat. Maksymalny mandat jaki na miejscu może wymierzyć Straż Leśna to 500 zł. Gdy są dwa wykroczenia to tysiąc złotych. Gdy skierujemy sprawę do Sądu Grodzkiego to może on za wykroczenie zasądzić nawet pięć tysięcy złotych grzywny.

Tak naprawdę jednak, w 90 procentach, zdaniem Jarosława Siekacza, pożary, które powstają to ewidentne podpalenia.

- O proszę, tu była kiedyś plantacja choinkowa sosny czarnej. Tyle z niej zostało. Ale złapać takiego podpalacza jest trudno. Teraz mamy znowu kilka sygnałów z okolicy Tucznawy i wygląda to właśnie na robotę podpalacza - pokazuje leśniczy.

Dwa lata temu na terenie Wspólnoty Leśno-Gruntowej Siewierz został schwytany notoryczny podpalacz. W tym czasie odnotowano na tym terenie ponad 20 podpaleń.

Choć w większości sprawcami podpaleń są turyści, zdarzają się też inne sytuacje. Były przypadki pożarów, które powstały wskutek wadliwych instalacji hamulcowych w pociągach. Hamulce iskrzyły, iskry spadały na zbocza torowiska i tak powstawał pożar. Z tej przyczyny doszło do jednego z największych pożarów w Europie.

- To było wprawdzie innym nadleśnictwie w rejonie Kuźni Raciborskiej, ale dym spalonego lasu czuć było nawet w Siewierzu (90 kilometrów w linii prostej!). Dlatego leśnicy doskonale pamiętają rok 1992 - spaliło się wówczas 9 tysięcy hektarów lasu! Przy dzisiejszej pogodzie pożar może rozprzestrzenić się bardzo szybko. Jeden ratownik który dotrze na miejsce w 15 minut może być więcej wart niż stu po godzinie. Prosimy leśnych spacerowiczów o informowanie nadleśnictwa i straży pożarnej o zauważonym ogniu w lesie. Czas ma tu zasadnicze znaczenie. Liczymy więc na pomoc turystów - podkreśla Mariusz Kowalski

Szkody w wyniku pożaru leśnego są ogromne. Nie tylko te przyrodnicze.

- Gdy spali się np. uprawa leśna, trzeba uporządkować pożarzysko, zebrać nasiona, na nowo wyhodować sadzonki w szkółce leśnej, przygotować glebę. Potem przez kilka lat trzeba dbać o te sadzonki, by nie zadusiły je chwasty, później trzeba pielęgnować te starsze drzewka by rosły prosto, unieszkodliwiać te, które przeszkadzają tym najlepszym, usuwać nie pożądane - dodaje Mariusz Mowalski.

Wysokie miejsce
Pod względem liczby pożarów Nadleśnictwo Siewierz znajduje się na jednym z pierwszych miejsc w RDLP w Katowicach. W Nadleśnictwie Siewierz określono bardzo wysokie potencjalne zagrożenie pożarowe obszarów leśnych wynikające z uwarunkowań lokalnych: znaczna ilość monokultur sosnowych ( 66,6 proc. pow.), duża penetracja terenu spowodowana gęstą siecią szlaków komunikacyjnych, turystycznych i nasilonego ruchu w okresie sobotnio - niedzielnego wypoczynku wypalanie traw na gruntach rolnych w bezpośrednim sąsiedztwie lasów. Nadleśnictwo Siewierz zaliczone jest do I kategorii zagrożenia pożarowego lasu. W związku z powyższym Nadleśnictwo utrzymuje punkty czerpania wody dla potrzeb gaszenia pożarów, mineralizuje i porządkuje pasy przeciwpożarowe oraz teren przy drogach publicznych, oznakowało tablicami drogi pożarowe oraz utrzymuje w okresie dużego zagrożenia dyżury pracowników SL w terenie.

Jak to ustalają
Stopień zagrożenia pożarowego ustala się w Regionalnej Dyrekcji (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach) około godziny 10 rano. Wtedy z Punktu Alarmowo - Dyspozycyjnego w dyrekcji w Katowicach podawana jest do Nadleśnictw prognoza zagrożenia pożarowego. Przy ustalaniu prognozy zagrożenia pożarowego nie bierze się pod uwagę turystów - przynajmniej instrukcja nic o tym nie mówi. Chociaż zdrowy rozsądek podpowiada że tłum w lesie ma wpływ na ilość pożarów.

Spotkanie ze zwierzętami
Aby w lesie nie spotkała nas żadna nieprzyjemna przygoda trzeba zachować środki ostrożności. Zwłaszcza, gdy spotkamy zwierzęta.

- Na szczęście nie odnotowujemy na naszym terenie przypadków wścieklizny, choć pojedyncze przypadki mogą się zdarzyć. Wścieklizna jest w dużej części sztucznie wyeliminowana poprzez to, że rozrzuca się w lesie z samolotów specjalnie szczepionki. Generalna zasada, która pozwala odróżnić chore zwierzę od zdrowego jest to, że zdrowe zwierzę boi się człowieka, nie będzie do niego podchodzić. Inaczej jest w sytuacji, kiedy zwierze czuje się zagrożone. Tak może być np. kiedy staniemy oko w oko z lochą i jej warchlakami. Wtedy należy zachować spokój i szybko oddalić się z tego miejsca. Nigdy nie wolno drażnić zwierzęcia, krzyczeć, wykonywać gwałtownych gestów - ostrzega Mariusz Kowalski z Nadleśnictwa Siewierz.

Na terenie nadleśnictwa Siewierz możemy spotkać dziki a także łosie, bobry, lisy, sarny, jenoty, zające, bażanty, myszołowy, jastrzębie. Przy spotkaniu ze zwierzęciem nie należy do niego podchodzić czy głaskać. Trzeba też pamiętać, że wszystkie gady i płazy podlegają ochronie.

Senior w sieci - Internet nie tylko dla młodych KOMENTARZ

Wideo

Materiał oryginalny: Siewierz: Na terenie nadleśnictwa lasy paliły się już 15 razy - Będzin Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie