Postanowieniem sądu pozbawiony dostępu do domu

Magdalena Nowacka
Od kilku lat w sądzie toczą się sprawy związane z drogą konieczną. Po wyroku znów pojawiły się problemy. Stanisław Drzewosiecki jest bezradny.
Od kilku lat w sądzie toczą się sprawy związane z drogą konieczną. Po wyroku znów pojawiły się problemy. Stanisław Drzewosiecki jest bezradny.
Dobre sąsiedztwo jest ważne. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy prawo kieruje się przede wszystkim przepisami i paragrafami. Życie czasami wymusza mimo to zdroworozsądkowe podejście.

Dobre sąsiedztwo jest ważne. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy prawo kieruje się przede wszystkim przepisami i paragrafami. Życie czasami wymusza mimo to zdroworozsądkowe podejście.

Każdy swoje racje ma

Pan Stanisław Drzewosiewski mieszka w budynku przy ulicy Nadbrzeżnej 27a. Żeby dostać się do posesji, musi wejść przez bramę i minąć budynek sąsiada. Od kilku dni przejście tą stroną nie jest możliwe. Pan Stanisław i jego rodzina postanowieniem Sądu nie mają dostępu do drogi koniecznej.

A wszystko zaczęło się w 1931 roku, kiedy został spisany akt notarialny. Na mocy tego aktu działkę podzielono. Rodzina Drzewosiewskich otrzymała część od strony rzeki "z prawem przechodu i przejazdu na wszeczasy" do swojej części działki także od strony sąsiada. W latach 90. zniesiono współwłasność.

- - Nie myślałem, że to coś zmieni, skoro w akcie notarialnym miałem zagwarantowane prawo dostępu do drogi koniecznej - mówi pan Stanisław.

Sąsiad wystąpił o zniesienie służebności gruntowej. Sprawy sądowe obu panów trwają od 2001 roku. Raz z korzyścią dla jednej, raz dla drugiej strony. Ostatni wyrok był niekorzystny dla pana Stanisława. Wyrok ten stał się podstawą dla jego sąsiada, który od tej pory zakazał mu przechodzenia przez swoją posesję.

Sytuacje losowe

- Doszło do takiej sytuacji, że kiedy moja matka zachorowała i przyjechało pogotowie, musiałem prosić o interwencję straż miejską, bo inaczej mama nie mogłaby wyjść z domu i pojechać do szpitala. Potem nie mogłem nawet zawieźć mamie dokumentów, poprosiłem znajomego - mówi pan Stanisław.

Obecnie pan Stanisław chodzi do swojego domu drogą okrężną, przez posesję obok. Samochodem nie przejedzie. Zwrócił się więc ponownie do sądu.

- Otrzymałem najświeższe postanowienie sądu w sprawie udostępnienia mi drogi koniecznej przez sąsiada, ale ani ja, ani inne instytucje nie mogą pomóc mi tego wyegzekwować. Jestem odcięty od świata - mówi pan Stanisław.

Tomasz Szaran, zastępca komendanta Straży Miejskiej, twierdzi, że sytuacja jest patowa. Sąsiedzi sądzą się od wielu lat. Jego zdaniem, każdy ma swoje racje.

- Postanowień i orzeczeń sądu w tej sprawie jest wiele. Ostatnie orzeczenie, które widziałem, oddalało zakaz przejścia przez posesję. Przyjechaliśmy na interwencję i pomogliśmy w wyegzekwowaniu przejścia dla pani, do której przyjechało pogotowie. Nasze działania były podyktowane wyższą koniecznością. Nie jesteśmy stroną w sprawie. Nie jest ona jeszcze zresztą zakończona i nadal się pewnie będzie toczyć - dodaje Tomasz Szaran.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie