Porzucona przez matkę dziewięciolatka błąkała się w nocy po ulicy

(mawa)
Udostępnij:
Błąkającą się w nocy po mieście 9-letnią Marlenkę zauważyły dwie kobiety. Dziecko z tornistrem na plecach włóczyło się po jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic Będzina — Grodźcu.

Błąkającą się w nocy po mieście 9-letnią Marlenkę zauważyły dwie kobiety. Dziecko z tornistrem na plecach włóczyło się po jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic Będzina — Grodźcu.

Dwie kobiety (mieszkanka Będzina i Wojkowic) zainteresowały się losem dziecka. Zaprowadziły ją na Komendę Powiatową Policji w Będzinie.

— Obie panie zachowały się bardzo przytomnie — mówi nadkomisarz Monika Francikowska, rzecznik prasowy KPP Będzin. — Od razu nasi funkcjonariusze zajęli się dzieckiem.

Marlenkę umieszczono w Ośrodku Pomocy Dziecku i Rodzinie w Będzinie.

— Dziecko trafiło do nas przed północą — mówi Andrzej Pacia, dyrektor ośrodka — Dziewczynka była przerażona. Noc spędziła u nas. Rano pielęgniarka na jej ciele zauważyła ślady pobicia. Dziecko miało siniaki w okolicach policzka i na ręce.

Marlenkę opieką otoczył psycholog, wychowawcy oraz kurator sądowy.

Marlenka nie mogła zostać w Ośrodku Pomocy Dziecku i Rodzinie, bo ten otwarty jest tylko od poniedziałku do piątku. W tej sytuacji Sąd Rodzinny w Będzinie zadecydował, że dziecko trafi do domu dziecka w Sarnowie.

Matka, której policja poszukiwała w piątek przez wiele godzin, zapadła się pod ziemię. Kontakt z nią był niemożliwy.

— Do tej pory znamy tylko wersję wydarzeń, którą opowiedział nam konkubent matki dziewczynki oraz dziewięciolatka — mówiła wczoraj w południe nadkomisarz Monika Francikowska.

Przedstawiane przez nich wydarzenia są jednak sprzeczne. Dziewczynka twierdzi, że w domu konkubenta matki doszło do awantury i tylko w tym punkcie jej opowieść splata się z relacją konkubenta. Marlenka twierdzi jednak, że mężczyzna wyrzucił je z mieszkania.

— Konkubent potwierdził, że doszło do awantury, ale mówi także, że nie wyrzucał nikogo z domu — dodaje nadkomisarz Francikowska. — Mówił, że matka zabrała z sobą dziecko i wyszła z mieszkania, w którym obie były tymczasowo zameldowane.

Pewne jest natomiast, że matka porzuciła córkę na ulicy.

— Kiedy poznamy obie wersje wydarzeń, będzie można mówić o tym, kto zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Z pewnością matka odpowie za pozostawienie dziecka bez należytej opieki, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności — kończy rzecznik prasowy KPP w Będzinie.



Nie pierwszy raz

Porzucenie przez matkę 9-letniej Marlenki, nie jest pierwszym takim przypadkiem w powiecie będzińskim. Dyrektor Ośrodka Pomocy Dziecku i Rodzinie wspomina, że w ostatnim czasie trafiło do nich dwoje dzieci. W październiku do Ośrodka trafiła gimnazjalistka, która nie chciała mieszkać ze swoją matką, w czerwcu chłopiec, którego matka usiłowała popełnić samobójstwo.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie