Nie sprzedawajcie świętej!

Artur Pycela
Lucyna Całka (pierwsza z lewej) oraz inni mieszkańcy wsi chcą, by działka nadal pozostała do dyspozycji sołectwa.
Lucyna Całka (pierwsza z lewej) oraz inni mieszkańcy wsi chcą, by działka nadal pozostała do dyspozycji sołectwa.
Udostępnij:
Działka przy ulicy Krzanów w Brudzowicach, zwana przez mieszkańców wsi "świętą" ma dla mieszkańców tego sołectwa ogromne znaczenie sentymentalne. Na niej odbywały się spotkania wiejskie, uroczystości kościelne, ...

Działka przy ulicy Krzanów w Brudzowicach, zwana przez mieszkańców wsi "świętą" ma dla mieszkańców tego sołectwa ogromne znaczenie sentymentalne. Na niej odbywały się spotkania wiejskie, uroczystości kościelne, urządzano zabawy taneczne. Teraz, mimo sprzeciwu wielu mieszkańców, gmina chce ją sprzedać.

- Tutaj kiedyś był duży teren, który należał do naszej gromady. Były to tzw. działki serwitutowe. Wielu sąsiadów otrzymało za darmo tereny na których pobudowali swoje domy. Tymczasem ta działka, nie wiadomo w jaki sposób, stała się mieniem gminnym i teraz burmistrz chce ją sprzedać - opowiada Lucyna Całka, mieszkanka Brudzowic, która stara się by "święta" pozostała działką należącą do sołectwa.

Nie chcą pieniędzy

- Od lat prosimy burmistrza, by nie sprzedawał działki. Chcemy, by nadal służyła naszym mieszkańcom. Chcieliśmy się nawet opodatkować, by samodzielnie uporządkować teren, wynająć ciężki sprzęt by go wyrównał. Jednak usłyszeliśmy, że za coś takiego będzie grozić nam kolegium - denerwuje się Stanisława Łabuś.

Mieszkańcy własnymi rękami uporządkowali więc teren, usunęli śmieci i rosnące zarośla. Pewnej nocy stanął tu duży drewniany krzyż.

- Nie wiemy kto to zrobił, ale na pewno tym osobom również zależy, by działka nie przeszła w prywatne ręce. Ta ziemia jest dla nas święta. Na Boże Ciało stał tu ołtarz, zatrzymywały się pielgrzymki idące do Częstochowy. Ten krzyż to chyba kolejny cud naszej "świętej" - twierdzi Stanisława Łabuś.

Nikt nic nie wie

Walka mieszkańców o działkę trwa już od ośmiu lat. Pierwszej sprzedaży zamierzano dokonać już w 1998 roku.

- Osiem lat temu udało nam się zablokować sprzedaż działki. Poprzednie władze chciały sprzedać ją człowiekowi, który sponsorował Dni Siewierza. Nie wiemy w jaki sposób działka gromadzka nagle stała się mieniem gminnym - mówi Lucyna Całka.

- Ta działka była mieniem gromadzkim i jej właścicielami byli wszyscy mieszkańcy sołectwa. Były to serwituty, czyli grunty chłopskie nadane jeszcze w XIX wieku. Ludzie łamali tam kamień na budowę domów i użytkowali ją wspólnie. Mieszkańcy nadal powinni decydować o jej losach. Prawdopodobnie poprzedni burmistrz Janusz Majczak złożył wniosek do Sądu Rejonowego w Zawierciu, po wcześniejszym uzgodnieniu z sołtysem Janem Bańką i radnym Dariuszem Michalczykiem o zasiedzenie przez Skarb Państwa tej działki. Procedura przebiegła błyskawicznie, sąd nie informował mieszkańców Brudzowic, a nawet bezpośrednich sąsiadów działki, co jest obligatoryjne, o toczącym się postępowaniu. Mieszkańcy, nie wiedząc o postępowaniu w sprawie zasiedzenia, nie mogli się sprzeciwić, kwestionować oczywistej nieprawdy, że Skarb Państwa jest, bądź kiedykolwiek był w posiadaniu tej działki - twierdzi radny Ryszard Machura.

Urząd milczy

Skarb Państwa postępowaniu o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości znajdującej się w gminie Siewierz reprezentował starosta powiatu zawierciańskiego.

Zwróciliśmy się do burmistrza gminy Siewierz o wyjaśnienia. Pytaliśmy między innymi o to, dlaczego mieszkańcy Brudzowic nie są informowani o poczynaniach urzędu dotyczących spornej działki. W ciągu dwóch dni nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a jedynie informację, że burmistrz zgadza się na spotkanie z dziennikarzem, "(...) w uprzednio uzgodnionym terminie. (...) Konieczność takiego sposobu załatwienia sprawy, wynika z faktu, iż zadane mi w piśmie pytania są wyssane z palca, nie dające możliwości udzielenia odpowiedzi" - czytamy w odpowiedzi wystosowanej do DZ przez Andrzeja Mruka burmistrza Siewierza.

Jan Majewski, przewodniczący Rady Miasta i Gminy uważa, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

- Działka była w ogólnym planie zagospodarowania i jest przeznaczona do sprzedaży. Moim zdaniem sprawa od strony prawnej wydaje się jak najbardziej w porządku - twierdzi Jan Majewski.

Janusz Nawrot, prawnik z Siewierza, członek Spółki Leśno-Gruntowej
Działka ta wywodzi się z dawnego mienia gromadzkiego, które z mocy prawa stało się mieniem gminnym (komunalnym) z datą wejścia w życie ustawy z dnia 10 maja 1990 r. (Przepisy wprowadzające ustawę o samorządzie gminnym i ustawę o pracownikach samorządowych.) Jest to, moim zdaniem zgodna z prawem droga włączenia tej działki do mienia komunalnego, pozostawiająca jednak w gestii mieszkańcom wsi, (zgodnie z art. 48 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym), istotne prawa własności dotyczące takich nieruchomości. W efekcie mieszkańcy wsi, poprzez uchwały zebrania wiejskiego, mają wówczas kontrolę nad poczynaniami władz gminy w odniesieniu do tego rodzaju mienia, np. zamiaru sprzedaży, czy zmiany przeznaczenia nieruchomości. •

Senior w sieci - Internet nie tylko dla młodych KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie