Nie przenoście nam dzieci!

Magdalena Nowacka
Przedszkolaki Weronika Szczęch, Ewa Łapanowska, Adrianna Trzcionka i Patryk Święcicki pod opieką Grażyny Nowak.
Przedszkolaki Weronika Szczęch, Ewa Łapanowska, Adrianna Trzcionka i Patryk Święcicki pod opieką Grażyny Nowak.
Przedszkole Publiczne w Psarach jest jedyne na terenie sołectwa. Istnieje już od około 30 lat. Mieści się w budynku, który był kiedyś własnością prywatną przy mało ruchliwej, wiejskiej drodze.

Przedszkole Publiczne w Psarach jest jedyne na terenie sołectwa. Istnieje już od około 30 lat. Mieści się w budynku, który był kiedyś własnością prywatną przy mało ruchliwej, wiejskiej drodze. Jest oazą szczęśliwego dzieciństwa. Być może, już niedługo?

Ekonomia zwycięży?

Wioletta Wróbel, dyrektor psarskiego przedszkola, o zamiarach jego likwidacji mówi spokojnie, choć nie bez emocji.

- To naprawdę dobre przedszkole, pod każdym względem. Chodzi do niego 48 dzieci, w tym 14 sześciolatków. Pozostała grupa to 3-, 4- i 5-latki. Przyjmujemy dzieci nie tylko z Psar, ale i z Gródkowa. Lokalizację mamy dobrą, z dala od ruchliwych ulic. Spełniamy wszystkie wymogi dotyczące bezpieczeństwa, opieki i żywienia maluchów. To, że mieścimy się na uboczu, nie wpływa na jakość i poziom edukacji. Dzieci jeżdżą na wycieczki i spotkania teatralne - wylicza dyrektorka.

Pomysł wójta Mariana Kozła, aby przenieść przedszkole do Szkoły Podstawowej w Gródkowie, komentuje krótko:
- Myślę, że panu wójtowi chodzi tu przede wszystkim o względy ekonomiczne.

Nie likwidacja, tylko przeniesienie

Marian Kozieł, wójt Psar, kilkakrotnie podkreśla, że nie o likwidację mu chodzi, tylko o przeniesienie.

- Dopłacamy tu i tam. Do każdego z przedszkolaków około czterech tysięcy rocznie. Szkoła w Gródkowie była niegdyś szkołą ośmioklasową, teraz są tam tylko dzieci z podstawówki. Odległość między budynkiem przedszkola a szkołą wynosi 1050 metrów. Nie jest więc duża. Sprawą mogliśmy się zająć wcześniej, ale zależało nam, by nikt z pracowników przedszkola nie stracił pracy. Mamy więc propozycje dla wszystkich. Dobro dzieci jest ważne, ale musimy myśleć racjonalnie, nie uciekniemy od ekonomii.

Oszczędności uzyskane w ten sposób wójt chce przeznaczyć na wykonanie chodników dla mieszkańców.

Aneta Wiśniewska i Tomasz Niepsuj wraz z Eweliną Cedro, przewodniczącą Rady Rodziców, postanowili w imieniu wszystkich rodziców maluchów nie dopuścić do przeniesienia przedszkola.

Rodzice mówią nie

- To jest przedszkole z prawdziwego zdarzenia - publiczne, ale z taką opieką, jakby było prywatne - mówi Aneta Wiśniewska.

- Naszym najważniejszym argumentem jest dojazd. Teraz wsiadamy w autobus i wysiadamy na przystanku blisko przedszkola. Jeśli musielibyśmy jeździć do Gródkowa, od przystanku musimy iść kawałek. Dla dorosłej osoby nie stanowi to być może dużej odległości, ale taki spacer z trzylatkiem i jeszcze w zimie, zajmie około 25 minut. Trzeba by uruchomić nową linię autobusową, a to już nie są oszczędności - twierdzi Ewelina Cedro.

Kolejne argumenty rodziców to m.in. zbyt duża różnica wieku, by maluchy mogły przebywać w jednym budynku ze starszymi uczniami, wspólne boisko i plac zabaw, wspólne toalety.

- Mówimy o oszczędnościach, a czy przeniesienie nie będzie kosztowało? Przecież tam nie ma kuchni, są trochę inne wymogi sanitarne, wskazany jest remont. A w dotychczasowym budynku jest świeżo wyremontowana kuchnia - podkreśla Tomasz Niepsuj.
Rodzice skierowali pismo do kuratorium. Wspiera ich sołtys i radny gminny Eugeniusz Szastak.

- Psary mają ponad 3 tysiące mieszkańców, jesteśmy największym sołectwem w gminie i mamy największy przyrost naturalny. Przedszkole jest nam potrzebne - mówi Eugeniusz Szastak.

Podpisali protest

Rodzice i sołtys pokazują zebrane podpisy mieszkańców pod petycją za pozostawieniem przedszkola w tym samym miejscu.
Twierdzą, że są skonsternowani. Niektórzy zapisują swoich sześciolatków do zerówki w Strzyżowicach. Obawiają się nagłych zmian.

Decyzja ma być podejmowana na sesji rady gminy prawdopodobnie w kwietniu.

- Z samych Psar jest tylko 4 radnych w radzie. Wszystkich jest 15. Ale czy komuś z pozostałych będzie zależało na naszym przedszkolu? Czy przemówią do niego nasze argumenty? Naszym zdaniem nie możemy kierować się tylko oszczędnościami, nie myśląc o dobru dziecka - mówi sołtys.

Kto chce ten budynek?

Budynek psarskiego przedszkola był niegdyś własnością prywatną. W 1975 roku odkupiła go gmina, spłacając jednocześnie zadłużenia jakie na nim ciążyły. Po wielu latach właścicielka zapragnęła odzyskać budynek. Rości sobie do niego prawo, twierdząc, że została wywłaszczona.

- Dopóki budynek jest placówką użyteczności społecznej, nie może zostać zajęty. Kiedy jednak nie będzie już tu przedszkola, stanie się łatwiejszy do odzyskania, choćby przez prawo pierwokupu - wyjaśnia sołtys, pokazując jednocześnie odwołania w tej sprawie starosty i wójta.

Przeniesienie przedszkola może więc wiązać się z jednoczesną utratą budynku. Tylko czy komuś na tym zależy?

Dobroczynne działanie rzepy. Znasz je?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie