Na szczęście chybił!

Maciej Wąsowicz, Magdalena Nowacka
Ewa Dbowska wskazuje miejsce gdzie  siedział 36-letni policjant. Fot. Olgierd Górny
Ewa Dbowska wskazuje miejsce gdzie siedział 36-letni policjant. Fot. Olgierd Górny
Kiedy weszli w środę do kawiarni, było kilka minut po godz. 16. Dwóch mężczyzn zajęło miejsca przy pierwszym stoliku od drzwi, zaraz obok szafy grającej.

Kiedy weszli w środę do kawiarni, było kilka minut po godz. 16. Dwóch mężczyzn zajęło miejsca przy pierwszym stoliku od drzwi, zaraz obok szafy grającej. 36-letni funkcjonariusz będzińskiej komendy powiatowej usiadł na przeciwko okna. Przez blisko dwie godziny policjanci śmiali się, rozmawiali, składali kolejne zamówienia...

- Mężczyzna kupił jedno piwo i chyba dwie pięćdziesiątki wódki. Przypuszczam, że obaj pili już coś przed przyjściem do naszej kawiarni - wspomina Ewa Dbowska, która w czasie feralnego wypadku pracowała przy barze.

Przyłożył lufę pod brodę

Po blisko dwóch godzinach do obu policjantów dołączyła kobieta (też policjantka, wszyscy byli w cywilnych ubraniach). Kilka minut później jeden z mężczyzn wyszedł, a kobieta poszła do toalety.
- Wtedy wyciągnął spod kurtki broń. Lufę przystawił do podbródka i pociągnął za spust - dodaje barmanka.
Ludzie uciekli z kawiarni. Nikt nie chciał być świadkiem makabrycznego wydarzenia, policjantka wybiegła z ubikacji, ale było już za późno...
- Mężczyzna osunął się na fotelu. Ludzie krzyczeli, że jeszcze żyje, więc zadzwoniłam na pogotowie. On jednak nie stracił przytomności - oczy miał cały czas otwarte.
Po kilu minutach zjawiła się pomoc. Kula, która miała zabić 36-letniego funkcjonariusza utkwiła w kawiarnianym suficie. Prawdopodobnie lufa pistoletu ześliznęła się po szyi policjanta, a odrzut zmienił tor lotu kuli - to go uratowało. Nabój drasnął szyję i szczękę.
- Strzał poranił także gardło i krtań policjanta - dodaje Ewa Dbowska.
W kilka minut po wypadku odwieziono go do kliniki, a kawiarnię zamknięto. Przez długi czas grupa operacyjna z prokuratorem zabezpieczała ślady. Według opinii lekarzy, na szczęście życiu policjanta nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Posiwiał po postrzale

Koledzy policjanta mówią, że widać było po nim stres.
- Wszystko zaczęło się po akcji w Dąbrowie Górniczej w lipcu tamtego roku, kiedy został postrzelony. W ciągu paru miesięcy osiwiał, wyglądał po prostu jak wrak człowieka. Ale jakoś nikt, oprócz kolegów, tego nie widział, chociaż nie należy do osób skrytych. Może jeszcze jakoś by się pozbierał, gdyby nie doszły problemy w rodzinie. Po prostu nie wytrzymał - mówi jeden z kolegów.
- Szczęście, że przeżył - dodaje inny policjant. - Byłaby kolejna tragedia w będzińskiej komendzie.
Nikt z kolegów nie chce się wypowiadać na temat pomocy psychologa. W tym przypadku z pewnością będzie ona konieczna.
Obydwaj funkcjonariusze, którzy feralny wieczór spędzili z 36-letnim policjantem w kawiarni, zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych.

Współodpowiedzialni?

Także przełożeni funkcjonariusza poczuwają się do odpowiedzialności za wypadek podwładnego.
- Śląski komendant wojewódzki po wstępnych ustaleniach inspekcji przychylił się do raportu o odwołanie złożone przez zastępcę komendanta powiatowego policji w Będzinie, nadzorującego pion kryminalny. Zarządził także przeprowadzenie kontroli wykonywania zadań w jednostce i jakości nadzoru przełożonych nad pracą policjantów - informuje aspirant Jacek Pytel z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji.
Zaskakuje także fakt, że policjant, mimo widocznych znamion stresu, który przeżywał, miał nieograniczony dostęp do broni palnej.
- W naszej komendzie wszyscy funkcjonariusze po służbie zostawiają broń w budynku komendy. W indywidualnych przypadkach za zgodą komendanta mogą przechowywać ją w domu - informuje Monika Francikowska, oficer prasowy KPP w Będzinie.


Nie za późno?
Kilka dni temu powstało Śląskie Centrum Zwalczania Stresu Pourazowego. To pierwsza w Polsce placówka, która będzie pomagać ludziom biorącym udział w niebezpiecznych akcjach: żołnierzom, policjantom i strażakom. Stres związany z pracą służb mundurowych często wymaga nawet kilkunastomiesięcznego leczenia.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie