Na klatkach schodowych pojawiły się informacje o zadłużeniach w bloku

Magdalena Nowacka
Bronisław Drąg nie ma nic przeciwko, żeby w jego klatce schodowej wisiała informacja o zadłużeniach czynszowych.
Bronisław Drąg nie ma nic przeciwko, żeby w jego klatce schodowej wisiała informacja o zadłużeniach czynszowych.
Przy ulicy Bytomskiej w Czeladzi na klatkach schodowych można znaleźć informacje Spółdzielni Mieszkaniowej "Saturn" o zadłużeniach, które występują w bloku. Wyliczone są brakujące kwoty za czynsz i za wodę.

Przy ulicy Bytomskiej w Czeladzi na klatkach schodowych można znaleźć informacje Spółdzielni Mieszkaniowej "Saturn" o zadłużeniach, które występują w bloku. Wyliczone są brakujące kwoty za czynsz i za wodę. Podano też liczbę lokatorów zadłużonych z rozbiciem na obie opłaty.

Opinie są podzielone

Ten sposób informacji wzbudził wśród mieszkańców kontrowersje.

- Kiedy zobaczyłem, jak sprzątaczka wiesza tę informację, byłem oburzony. Jak tak można! Jeśli ktoś jest zadłużony, to powinien dostać upomnienie imienne, do swojej skrzynki. To bardzo niemiłe. Przecież ludzie są często w bardzo trudnych sytuacjach i nie płacą bo nie chcą, tylko dlatego, że nie mogą. Co z tego, że na informacjach nie ma podanych nazwisk. Jeśli lokatorów jest niewielu, to nietrudno się domyślić, kto zalega z opłatami. Taka sytuacja może wywołać niesnaski między sąsiadami - mówi pan Grzegorz.

Rzeczywiście, wystarczy wejść do klatki żeby zorientować się, jaki jest stan zadłużenia danego bloku. Jednak nie wszystkim to przeszkadza.

- Nie mam nic przeciwko temu, że spółdzielnia coś takiego robi. Ja płacę regularnie, choć czasy są ciężkie. Być może to jedyny sposób na zmobilizowanie niektórych do uregulowania opłat - zastanawia się Bronisław Drąg.

- Czasy są naprawdę trudne. Z jednej pensji czy emerytury musimy utrzymać całą rodzinę. Niezbyt podoba mi się pomysł spółdzielni z upublicznianiem zadłużeń, bo to jednak uderza trochę w godność człowieka. Ale dopóki nie ma podanych nazwisk, uważam, że jest to jeszcze do przyjęcia - mówi pani Maria, również mieszkanka ulicy Bytomskiej.

Tymczasem Spółdzielnia Mieszkaniowa "Saturn" ma kilka argumentów za upublicznianiem zadłużenia.

Brakuje na remonty

- Po pierwsze tę formę informacji o zadłużeniach stosujemy już nie pierwszy raz. Nie podajemy nazwisk ani numerów poszczególnych mieszkań, więc nie łamiemy ustawy o ochronie danych osobowych. Wprawdzie nie na dużą skalę, ale obserwujemy jednak skutek naszych działań. Choć przyznaję, że tylko na krótki czas. Zadłużenia lokatorów są naprawdę wysokie. Czasem sytuacje życiowe rzeczywiście są trudne i staramy się zrozumieć lokatorów. Jesteśmy w stanie umorzyć odsetki, jeśli ktoś zobowiąże się do regularnych opłat. Możliwe jest też rozłożenie zaległości na raty - mówi Anna Ulfik, prezes spółdzielni "Saturn".

Ponadto, pokazując jakie jest zadłużenia, spółdzielnia chce uświadomić lokatorom, że wobec takiej sytuacji trudno myśleć o remontach.

- Mieszkańcy często mają duże roszczenia, chcieliby żebyśmy dokonali jakichś zmian i często nie mają świadomości, że brakuje nam pieniędzy. A brakuje, ponieważ nie wszyscy ich sąsiedzi regulują opłaty - tłumaczy pani prezes.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie