Małżeństwo z trójką małych dzieci zostało eksmitowane prosto na bruk

Magdalena Nowacka
Piotr z resztką ocalałego dobytku rodziny.
Piotr z resztką ocalałego dobytku rodziny.
Małgosia, Piotr i ich dzieci (cztero-, trzyletnie i maluch dziesięciomiesięczny) w ciągu godziny zostali przymusowo eksmitowani. Na bruk. Oboje są bez pracy, choć jej intensywnie szukają.

Małgosia, Piotr i ich dzieci (cztero-, trzyletnie i maluch dziesięciomiesięczny) w ciągu godziny zostali przymusowo eksmitowani. Na bruk. Oboje są bez pracy, choć jej intensywnie szukają. Jednak przy trójce tak małych dzieci, praca Gosi jest praktycznie niemożliwa.

Od kilku lat mieszkają razem w Będzinie, ale rodzinny dom Gosi jest w województwie świętokrzyskim. Tam też jest zameldowana. Wyjechała, jak sama mówi, z powodu biedy. Od paru miesięcy wynajmowali mieszkanie. Niestety, umowa najmu skończyła się 31 października.

— Prosiliśmy właścicielkę, by dała nam chociaż tydzień, żebyśmy mogli poszukać innego mieszkania. Wcześniej nam się to nie udało — mówią.

Ostatniego października wieczorem razem z dziećmi zostali wyrzuceni z domu. Wyrzucono też ich rzeczy i meble.

— Byliśmy zszokowani, bo czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. Skoro umowa najmu była do 31 października, tę noc powinniśmy chyba spędzić w mieszkaniu — dziwi się Gosia.

Stało się jednak inaczej.

— To był koszmar. Kiedy przyszliśmy tu nazajutrz rano, połowę rzeczy już rozkradziono. A to przecież cały nasz dobytek — mówi Piotr.

Małgosia do rodziny wracać nie chce. Mówi, że nie ma tam przyszłości. Jej rodzice i rodzeństwo żyją w bardzo skromnych warunkach, w jednym pokoju. Oboje z Piotrem chwilowo pomieszkują kątem u znajomych i rodziny.

— Interweniowaliśmy od razu. Informowaliśmy o miejscach i ośrodkach, do których w takiej sytuacji moglibyśmy tę panią i jej dzieci skierować. Sprawa była trochę utrudniona, bo ona nie jest zameldowana w Będzinie, a za pobyt w takim ośrodku płaci gmina, w której dana osoba ma meldunek. Musieliśmy więc najpierw skonsultować się z rodzimą gminą tej pani. Gmina wyraziła zgodę, a my znaleźliśmy miejsce. Pani Małgorzata jednak odmówiła takiej pomocy — mówi Marzena Jaworska, dyrektor MOPS.

Gosia tłumaczy, że ten ośrodek znajduje się za daleko, a ona nie chce rozdzielać dzieci z ojcem. Najmłodsze dziecko, przeziębione, trafiło do szpitala. Dwoje starszych chwilowo Gosia umieściła w sosnowieckim Domu Małego Dziecka.

— Tam przynajmniej mają jedzenie, ciepło, łóżka. Ale codziennie wstajemy z nadzieją, że znajdziemy rozwiązanie tej sytuacji — mówią Gosia i Piotr.

W tej chwili mieszkanie, które zajmowała rodzina Gosi stoi puste. Właścicielka wymieniła tylko zamki w drzwiach. Mimo naszych prób, nie udało nam się z nią skontaktować. Sprawą zajęła się też policja.

— 31 października rzeczywiście mieliśmy zgłaszaną interwencję przez właścicielkę mieszkania. Mówiła o nieporozumieniu między nią a lokatorami. Skierowaliśmy tam patrol, który pouczył właścicielkę, że bez nakazu sądowego oraz lokalu zastępczego dla tej rodziny nie może lokatorów wyrzucić. Następnie funkcjonariusze opuścili mieszkanie. W żadnym wypadku nie asystowali przy wyrzucaniu lokatorów.

Około godziny 24 zgłosiła się do nas lokatorka, mówiąc że właścicielka jednak wyrzuciła z mieszkania ją i jej rodzinę. Ze względu na późną porę natychmiast umieściliśmy matkę z dziećmi w Domu Dziecka w Sarnowie. Obecnie prowadzone jest postępowanie w tej sprawie — mówi nadkomisarz Monika Francikowska z Komendy Powiatowej Policji w Będzinie.


Tymczasowa furtka?
W ubiegłym roku prezydent podpisał nowelizację kodeksu postępowania cywilnego.

Od 3 lutego tego roku nie można eksmitować lokatora do momentu, aż gmina bądź właściciel mieszkania nie wskaże mu pomieszczenia tymczasowego lub gdy sam dłużnik znajdzie inny lokal.

Lokal tymczasowy musi: nadawać się do zamieszkania; zapewniać co najmniej 5 m kw. pokoju na jedną osobę; znajdować się w tej samej lub pobliskiej miejscowości.

Od tych ostatnich wymagań można jednak odstąpić za zgodą osoby przekwaterowywanej. Lokal tymczasowy jest pomieszczeniem, które może zająć osoba eksmitowana do czasu znalezienia lokalu mieszkalnego we własnym zakresie.

Stosuje się to także do sytuacji, w której są zaległości czynszowe dopiero po wyroku sądu o eksmisji, bez uprawnienia do lokalu socjalnego. Tak wygląda teoria.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie