KZK GOP tłumaczy, że to tylko eksperyment, ale znów niestety kosztem klientów

Piotr Sobierajski
Henryk Nowak z autobusu linii 107 także sam wyłapywał wczoraj gapowiczów.
Henryk Nowak z autobusu linii 107 także sam wyłapywał wczoraj gapowiczów.
Udostępnij:
Pasażerowie linii autobusowej nr 125 przecierali wczoraj oczy ze zdumienia, kiedy na kolejnych przystankach otwierały się tylko przednie, wąskie drzwi. Jak się okazało całe zamieszanie spowodował nowy pomysł ...

Pasażerowie linii autobusowej nr 125 przecierali wczoraj oczy ze zdumienia, kiedy na kolejnych przystankach otwierały się tylko przednie, wąskie drzwi.

Jak się okazało całe zamieszanie spowodował nowy pomysł Komunalnego Związku Komunikacyjnego GOP, by bilety przy wejściu do pojazdu sprawdzał kierowca, a nie jak dotychczas kontrolerzy.

Kto mi uwierzy?

Autobus linii 125 na przystanku przy ul. Szkolnej w Psarach powinien pojawić się o godzinie 8.21. Wczoraj przyjechał już z trzyminutowym opóźnieniem. Na środkowych i ostatnich drzwiach jelcza pojawiły się ogromne naklejki, przypominające drogowy znak zakazu wjazdu oraz dwa napisy: w środku pojazdu „wyjście”, a na zewnętrznej stronie szyby „tylko do wysiadania”.

Każdy z wsiadających po wciśnięciu się do środka musiał na „dzień dobry” pokazać kierowcy bilet.
Na kolejnym przystanku pierwsze zamieszanie. Do autobusu ustawiła się kolejka pasażerów, nerwowo szukająca biletów, a w autobusie zdezorientowana grupa gimnazjalistów nie wiedziała, którędy ma się wydostać na zewnątrz. Potem było już tylko gorzej. Starsi ludzie czekali na otwarcie wszystkich drzwi, bo nie chcieli się tłoczyć do pierwszych, ryzykując wywrotkę na oblodzonej nawierzchni przystanków.

— To nie do pomyślenia, żeby cały autobus pozamykać na cztery spusty, a wszyscy mają się tłoczyć na początku. Czyżby pozwalniali wszystkich kontrolerów? — zastanawiał się starszy mężczyzna.
Przed wjazdem do Będzina w autobusie zrobił się ogromny tłok, ale dopiero po minięciu Łagiszy kierowca zdecydował się na otwarcie pozostałych drzwi. Było już jednak za późno na nadrobienie straconego czasu. Na każdym z przystanków zamiast kilku sekund jelcz stał nawet po kilka minut.

— Już jestem spóźniona na przesiadkę i nie zdążę dziś na czas do pracy. Kto mi uwierzy, że wszystko przez kierowcę-kontrolera. A poza tym, kogo to będzie interesowało? Autobus powinien przecież jeździć zgodnie z rozkładem jazdy — denerwowała się młoda pasażerka.

I rzeczywiście. Koło będzińskiego ronda autobus linii 125 zatrzymał się o godz. 8.50, podczas gdy według planu miał tam być osiem minut wcześniej. Kilku pasażerów o mało nie połamało sobie nóg, biegnąc w pośpiechu na tramwaj linii 27, który właśnie podjechał.

Bat na gapowiczów

— Jest to program pilotażowy, dlatego od jego skuteczności będzie zależało, czy zostanie wprowadzony na kolejnych liniach autobusowych. Jeśli okaże się, że jest dla pasażerów zbyt uciążliwy, to się z niego wycofamy. Zależy nam przede wszystkim na tym, by z przejazdów korzystali tylko pasażerowie z biletami, a kontrola przez kierowców pozwoli od razu wyeliminować wszystkich gapowiczów i tych, którzy jeżdżą notorycznie bez ważnych biletów — przyznaje Marek Pikuła, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej sp. z o.o. w Sosnowcu.

Jak poinformowano nas w KZK GOP, nowy system będzie obowiązywał zwłaszcza na początkowych przystankach.

- Wiemy, że to może początkowo wydłużyć nieco czas wsiadania pasażerów, dlatego żeby nie dopuścić do dodatkowych utrudnień, nowy sposób kontroli biletów przez kierowcę w pierwszej kolejności obowiązuje tylko na liniach mniej obciążonych — wyjaśnia Alodia Ostroch z Biura Prasowego KZK GOP. — Kierowcy powinni stosować się do nowych zasad, ale podczas specjalnych szkoleń zwrócono im też uwagę, by kierowali się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. Na pewno więc widząc, że na przystanku czeka większa grupa osób muszą otworzyć wszystkie drzwi autobusu, podobnie gdy wsiadać będzie osoba z wózkiem, osoba niepełnosprawna czy schorowana.

Same plusy?

W opinii przedstawicielki KZK dzięki wprowadzeniu nowego systemu udało się praktycznie wyeliminować przejazdy bez biletów, u kierowców zwiększyła się znacznie sprzedaż biletów jednorazowych, a co za tym idzie firma będzie miała więcej funduszy potrzebnych do utrzymania dotychczasowego poziomu usług.

— Rosnące koszty dotkliwie odbiły się na budżetach firm przewozowych w transporcie zbiorowym, które zostały przez to zmuszone do szukania dodatkowych oszczędności. Elementem istotnym dla pasażerów jest fakt, że dzięki takiemu systemowi kontroli poprawiło się także bezpieczeństwo podróżujących, którzy jak na razie nie zgłaszali większych zastrzeżeń — przyznaje Alodia Ostroch.


Taki system kontroli zdaniem KZK GOP z powodzeniem wprowadził już Transgór Mysłowice, obsługujący linie łączące m.in. Mysłowice, Tychy, Mikołów i Gliwice. Interesują się nim także kolejni przewoźnicy. Na razie trwają analizy i badania wyznaczonych linii oraz wzajemne negocjacje. Podobny system wsiadania przednimi drzwiami autobusu, a wysiadania tylnymi stosowany jest ponoć w wielu krajach Unii Europejskiej, np. Berlinie, a także w Polsce, m.in. w Częstochowie.


Nowatorski system sprawdzania biletów przez kierowców został od wczoraj wprowadzony na trzech liniach autobusowych (125, 107 i 200), które rozpoczynają się w Będzinie. Autobusy oznaczone nr 125 kursują na trasie okrężnej, jadąc przez Łagiszę, Sarnów, Psary, Gródków, Grodziec w kierunku będzińskiej zajezdni. Linia 107 łączy Będzin z Psarami, Strzyżowicami, Siemonią i Sączowem,
podobnie jak 200.

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie