Kierowcy kradną znaki?

Magdalena Nowacka
Janusz Kotuła chciałby, aby na jego ulicy postawiono znaki ograniczenia prędkości.
Janusz Kotuła chciałby, aby na jego ulicy postawiono znaki ograniczenia prędkości.
Udostępnij:
Mieszkańcy Dobieszowic są bezradni. Przez całą dobę ulicami Kościuszki, Mickiewicza a także Wolności przejeżdżają ciężarówki, tiry i wysokie auta przewożące węgiel, bloki budowlane.

Mieszkańcy Dobieszowic są bezradni. Przez całą dobę ulicami Kościuszki, Mickiewicza a także Wolności przejeżdżają ciężarówki, tiry i wysokie auta przewożące węgiel, bloki budowlane. Niektóre domy znajdują się zaledwie trzy metry od ulicy.

Droga szybkiego ruchu?

Janusz Kotuła, mieszkaniec ulicy Kościuszki mówi, że czuje się, jakby mieszkał przy autostradzie.

- Te samochody jeżdżą tu przez most od strony Piekar. Najwięcej z węglem. Ściany to mam tak popękane, że szkoda mówić. Ostatnio pękł nawet sufit. Wzięliśmy klej, zalaliśmy, zobaczymy, ile to wytrzyma - mówi pan Janusz.

W kredensie drżą szklanki. Nie lepiej jest podobno nocą.

- Te samochody nie dość, że ciężkie, to jadą jak oszalałe. Zupełnie nie przestrzegają żadnych ograniczeń prędkości. No, ale co się dziwić. Znaku tu nakazującego zwolnienie nie uświadczysz - dodaje pan Janusz.

Pierwsze pismo w tej sprawie mieszkańcy wysłali do Urzędu Gminy w 2002 roku.

I wtedy - na pewien czas - znaki się pojawiły.

- Nie mówię, że problem rozwiązał się całkowicie, ale jednak jeździli wolniej, bo było ograniczenie do 40 kilometrów na godzinę. Ale na przełomie 2004 i 2005 roku ktoś te znaki zlikwidował. Gehenna zaczęła się z powrotem - mówi pan Janusz, a potwierdzają to jego sąsiedzi, Eugeniusz Biskupek i Czesław Lisik.

- Tu mieszka dużo starszych osób. Boją się przechodzić przez ulicę, bo w każdej chwili zza zakrętu może wyjechać pędząca ciężarówka. I to nie tylko z jednej stron- mówią mieszkańcy.

Do kogo po pomoc?

W marcu tego roku sprawa trafiła pod obrady Rady Gminy.

- Radni prosili o częstsze kontrole policji i przede wszystkim o postawienie znaków z ograniczeniem prędkości. Swoje uwagi skierowali do przedstawicieli policji i zarządu dróg. Tak naprawdę nic się jednak nie zmieniło. Wygląda na to, że ani wójt, ani rada, tak naprawdę nie są w stanie pomóc w rozwiązaniu naszych wspólnych problemów - mówią rozżaleni mieszkańcy.

Mariusz Węglarski z Komendy Powiatowej Policji sprawę zna dobrze.

- Jeśli chodzi o znaki związane z ograniczeniem tonażu, to musi być konkretne uzasadnienie, na przykład zamontowane urządzenia obniżające nośność jezdni (gazociąg) lub zabytkowa zabudowa. Tu czegoś takiego nie mamy. Ale chcąc choć trochę pomóc mieszkańcom, napisaliśmy pismo do Powiatowego Zarządu Dróg o ustawienie znaków ograniczenia prędkości dla samochodów ciężarowych. I tyle możemy zrobić - mówi Mariusz Węglarski z Sekcji Ruchu Drogowego.

Krzysztof Błach, z Powiatowego Zarządu Dróg w Będzinie
Tam jest ograniczenie do 40 kilometrów na godzinę! I znaki były. Natomiast wiemy, że kierowcy bardzo często, nocą kradną znaki. I to te zarówno dotyczące ograniczenia prędkości, jak i związane z dopuszczalnym tonażem. Reszta leży już w gestii policji.

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie