Pani Magdalena wracała z pracy tramwajem linii nr 22 z Dąbrowy Górniczej do Czeladzi. W Będzinie około godziny 19 wsiadło kilku mężczyzn pijących alkohol i palących papierosy. Zachowywali się głośno i agresywnie. Po chwili zaczęli gasić papierosy na plecach jednego z pasażerów. Kiedy zaatakowany próbował się bronić, został pobity przez napastników. W tym czasie pani Magda zaalarmowała prowadzącego tramwaj, który jednak zatrzymał się dopiero na przystanku. Napastnicy zbiegli.
Na co czekał?
- Motorniczy wyszedł ze swojej kabiny dopiero kiedy usłyszał dźwięk tłuczonego szkła. Prawdopodobnie myślał, że zniszczono szybę. Uważam, że powinien szybciej podjąć interwencjęa. Przecież to on odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów - tłumaczy pani Magda.
Dopiero po ucieczce sprawców motorniczy zapytał pobitego mężczyznę, czy ma wezwać policję.
- Nie mamy żadnego raportu na temat zajść w tramwaju tej linii - stwierdził Zdzisław Latos, koordynator ruchu w będzińskiej zajezdni.
Coś się stało
Dopiero po interwencji w siedzibie KZK GOP w Katowicach okazało się, że istotnie "coś" działo się tego dnia w tramwaju. Jednak motorniczy nie uwzględnił tego w raporcie, gdyż poszkodowany nie życzył sobie wzywania policji.
- Nie możemy w tym przypadku wyciągnąć konsekwencji służbowych wobec motorniczego. Rozpatrywać można jedynie odpowiedzialność natury moralnej. Motorniczy to są zwykli ludzie i oni także się boją. Kilka miesięcy temu zdarzył się przypadek dotkliwego pobicia motorniczej, która próbowała interweniować w podobnej sytuacji - twierdzi Janusz Berkowski, członek zarządu KZK GOP.
Każdy pojazd należący do związku komunikacyjnego jest wyposażony w odpowiedni sprzęt przewidziany do takich sytuacji. Kierujący może połączyć się drogą radiową z dyspozytorem, który z kolei może spokojnie wezwać policję. Dodatkowo w ostatnim okresie zainstalowano w tramwajach specjalny przycisk "Ratunek". Po jego naciśnięciu dyspozytor ma włączony dźwiękowy zapis ostatnich 30 sekund z kabiny prowadzącego wóz.
Nie jest tak źle
- Nie twierdzę, że w tym przypadku wszystko odbyło się zgodnie z przewidywaną procedurą. Interwencja była nieco spóźniona. Jednak podstawowym zadaniem motorniczego jest prowadzenie pojazdu i do tego musi przykładać największą uwagę. Z kierującym zostały przeprowadzone dwie rozmowy i został uczulony na tego typu sytuacje jeśli wydarzyłyby się w przyszłości. Ogólnie z bezpieczeństwem nie jest źle, mają miejsce przykre przypadki, jednak sytuacje takie nie zdarzają się codziennie - mówi Marek Kiliański, główny specjalista ds. ruchu KZK GOP w Katowicach.
W najbliższej przyszłości planowane są szkolenia i wprowadzenie nowych instrukcji w sytuacjach niebezpiecznych dla pasażerów. Od pewnego czasu w trmwajach pojawiły się też nalepki z numerem komórkowym, pod który można dzwonić lub wysłać SMS-a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia.
- Nie mam pretensji do motorniczego, bo rozumiem, że może się obawiać o własne zdrowie. Zarzuty kieruje pod adresem niedoskonałości systemu, który nie może zapewnić pasażerom bezpieczeństwa - kończy pani Magda.
Paweł Szrot ostro o "Zielonej Granicy"."To porównanie jest uprawnione"
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?