Don Kichoci

TOMASZ ZABOROWICZ
Szczęk oręża cichnie powoli nad będzińskim zamkiem. Nie strzelają już bombardy, ani hakownice. Wielu rycerzy leży na ziemi, nieliczni stojący, mocno zmęczeni, trzymają się za obolałe boki.

Szczęk oręża cichnie powoli nad będzińskim zamkiem. Nie strzelają już bombardy, ani hakownice. Wielu rycerzy leży na ziemi, nieliczni stojący, mocno zmęczeni, trzymają się za obolałe boki. "Chrzanię takie przełamywanie szyków" - sapie jeden ze stojących jeszcze wojów zupełnie nie po staropolsku.
Bitwa pod murami zamku była zwieńczeniem całego dnia poświęconego rycerskim obyczajom i kulturze średniowiecza w Będzinie.

Na turniej zjechali rycerze z 20 bractw z całej Polski wraz z białogłowami i giermkami. Pod zamkiem stanęły kolorowe namioty, a przed zamkiem pojawili się przedstawiciele wszystkich średniowiecznych stanów, z różnych wieków i krajów. Byli wojowie słowiańscy, Scytowie, rycerze wschodni, najwięcej jednak było przedstawicieli europejskiego rycerstwa z XII --XV wieku.

Przy okazji turnieju można było także zaobserwować, jak wyglądało codzienne życie w średniowieczu. Obóz pod zamkiem był wzorowany na tych sprzed ośmiu wieków. Wejść do niego można było tylko odpowiednio ubranym, a wewnątrz posługiwać tylko narzędziami z epoki, np. drewnianymi łyżkami czy glinianymi garnkami. Każdy obserwator mógł się (zza ogrodzenia) przekonać, że rycerze w cywilu nie chodzili w zbrojach, ale w koszulach wypuszczanych na nogawice i w miękkich ciżmach. Na głowach zamiast hełmów nosili najczęściej białe czapeczki, przypominające te niemowlęce, albo zwyczajne słomiane kapelusze. Kobiety ubierały się zazwyczaj w proste suknie, paradne odzienie zachowując na uczty, uroczystości i na odświętne przemarsze przez miasto, takie od których rozpoczął się będziński turniej.

Widzów ciekawiły jednak przede wszystkim aspekty wojenne. Dlatego wiele osób z zainteresowaniem obserwowało np. turniej łuczniczy. Ogromne zainteresowanie wzbudził pokaz zorganizowany przez rycerzy konnych, którzy zaprezentowali między innymi pokaz walki na kopie turniejowe, miecze, czy też pokazy zręcznościowe, jak chwytanie w galopie kółek wyrzucanych w górę przez giermka.

Ciekawe były też walki pokazowe. Co prawda wyreżyserowane, ale równocześnie ukazujące całą różnorodność średniowiecznego uzbrojenia, od topora, czy miecza, po... kij.

Po pokazach przyszedł czas na turniej rycerski, w - jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli - "formule full kontakt", czyli całkiem na serio (nawet jeżeli na punkty, a nie do pierwszej krwi). Ten turniej trwał przez dwa dni w systemie pucharowym.
Najwięcej emocji u widzów i uczestników wywołała inscenizowana bitwa pod murami zamku, w czasie której można było przekonać się, jak mogły w rzeczywistości wyglądać starcia w czasach rycerzy.

- Rycerstwo, to nie hobby, to sposób na życie - mówi rycerz Tomko, komes będzińskiego zamku. - To sposób na spędzenie wolnego czasu, ale też życie według pewnych zasad, także we współczesnym świecie.

Część widzów patrzyła na odzianych w stal, jak na błędnych rycerzy z powieści Cervantesa. W przerwach między imprezami widzowie mogli podziwiać pokazy tańców średniowiecznych.

30 stopniowe upały już w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie