MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Będzie market?

TOMASZ ZABOROWICZ
Wizja wyrastającego spod ziemi hipermarketu niebawem zacznie prześladować drobnych sklepikarzy z okolic ul. Kołłątaja.
Wizja wyrastającego spod ziemi hipermarketu niebawem zacznie prześladować drobnych sklepikarzy z okolic ul. Kołłątaja.
Przy ulicy Kołłątaja w Będzinie firma z Dąbrowy Górniczej chce wybudować duży, liczący do 4 tysięcy metrów kwadratowych market. Plac, o który chodzi, sprzedany został dwa lata temu spółce, która deklarowała, że zbuduje ...

Przy ulicy Kołłątaja w Będzinie firma z Dąbrowy Górniczej chce wybudować duży, liczący do 4 tysięcy metrów kwadratowych market. Plac, o który chodzi, sprzedany został dwa lata temu spółce, która deklarowała, że zbuduje na działce w ciągu dwóch lat hotel i stację benzynową. Przy budowie miało być zatrudnionych około 300 osób, a docelowo 50-70. Inwestycja miała ożywić tę dzielnicę Będzina.

Wszystkie te deklaracje pozostały jednak na papierze, ale niewypełnienie warunków sprzedaży przez kupującego nie powoduje utraty przez niego praw własności.

Ostatnio dąbrowska firma wystąpiła do władz miasta o określenie tak zwanych warunków zabudowy działki. Tym razem mowa już nie o hotelu, ale o sklepie o dużej powierzchni.

- Bulwersuje mnie sposób, w jaki ma powstać ta inwestycja - mówi będziński radny Piotr Czerwiński. - Kiedy sprzedawano teren, wszyscy wiedzieli, że obietnice zatrudnienia tylu osób były nierealne. Teraz okazuje się, że zamiast hotelu ma powstać supermarket. Tymczasem wiadomo, że sprzedaż terenu pod budowę supermarketu jest bardziej zyskowna niż pod obiekt na inny cel. Firma kupiła więc teren od miasta pod pretekstem budowy hotelu, a teraz być może po uzyskaniu zgody na budowę marketu odsprzeda go sieci hipermarketów za cenę wielokrotnie wyższą. Miasto straci te pieniądze, a przy tym straci wiarygodność.

Problem polega na tym, że Urząd Miasta nie ma w zasadzie możliwości zablokowania budowy, nawet gdyby chciał. Przepisy budowlane mówią, że nie można nie wydać warunków zabudowy terenu, jeżeli proponowany obiekt jest zgodny z planem zagospodarowania przestrzennego. W tym wypadku jest. A jeśli inwestor wypełni potem warunki zawarte w projekcie budowy, urząd nie może nie wydać zgody na budowę.

Prezydent Będzina, Radosław Baran, jest zdeklarowanym przeciwnikiem budowy wielkich sklepów w mieście i sprzeciwiał się budowie w centrum marketu Lidla. Zdecydował się na skierowanie do Rady Miasta projektu uchwały, która ograniczałaby w ogóle możliwość budowy na terenie Będzina sklepów, których powierzchnia byłaby większa niż 2000 m kwadratowych.

Taka uchwała wywołała jednak sprzeciw radnych SLD.

- Nie jest powiedziane, że mieszkańcy Warpia nie chcieliby mieć takiego sklepu w swojej dzielnicy - argumentuje jeden z lewicowych radnych. - Poza tym jak dotąd na terenie Będzina nie ma dużego sklepu, są tylko na obrzeżach.

Ostatecznie radni zdecydowali większością głosów o odrzuceniu propozycji prezydenta uznając, że środki administracyjne nie są najlepsze do ograniczania powierzchni sklepów.

Radni lewicy twierdzą, że decyzja o odrzuceniu uchwały nie oznacza jeszcze automatycznie budowy marketu. Po otrzymaniu warunków zabudowy inwestor będzie musiał sporządzić analizę wpływu inwestycji na otoczenie i handel w mieście.

Z reguły takie analizy są ogólne i nie rozstrzygają niczego. Jeżeli jednak analiza wypadnie negatywnie, radni będą mogli jeszcze próbować zablokować budowę. Jeżeli oczywiście zechcą.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zastrzeż PESEL - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bedzin.naszemiasto.pl Nasze Miasto