Awaria za awarią

Magdalena Nowacka
Pani Teresa nad wykopem po kolejnej wodociągowej awarii przed swoją posesją.
Pani Teresa nad wykopem po kolejnej wodociągowej awarii przed swoją posesją.
Mieszkańcy Dąbia Chrobakowe rozkładają bezradnie ręce. Od kiedy zmieniono im ujęcie wody, średnio co drugi miesiąc mogą spodziewać się awarii. Tak jest od pół roku. Ich zdaniem pogorszyła się także jakość wody.

Mieszkańcy Dąbia Chrobakowe rozkładają bezradnie ręce. Od kiedy zmieniono im ujęcie wody, średnio co drugi miesiąc mogą spodziewać się awarii. Tak jest od pół roku. Ich zdaniem pogorszyła się także jakość wody. Droga i podwórka co rusz straszą gliną i błotem.

Plastikowe rury zardzewiały?

Teresa Chwalba, mieszkająca pod numerem 41a, niedawno obudziła się, mając prawdziwą rzekę za oknem.

- Wodę mamy od 15 lat. Od kilku ujęć podlega pod zarząd gminny. To już chyba 97 awaria. Część wody płynie nam ulicą, część zamuliła nam plac. Kiedy pytamy, co jest przyczyną takich częstych awarii, pada odpowiedź, że np. większe ciśnienie, albo zardzewiałe rury. Tylko sęk w tym, że my mamy wymienione rury na plastikowe. No to jak mogły zardzewieć?! - mówi pani Chwalba.

Dodaje także, że od kiedy zmieniono miejsce dostawy wody, jej jakość zdecydowanie się pogorszyła.

- Ma inny kolor, zapach i gorszy smak. Wcześniej przynajmniej na to nie było powodów do narzekania. Teraz wystarczy popatrzeć na brązowe zacieki na wannie, umywalce czy klozecie. Tłumaczą nam, że to normalne w przypadku ciepłej wody. Ale przecież w muszli klozetowej ciepła woda się nie leje. Jeśli stan wody się nie polepszy, trzeba będzie wymieniać bojlery. A to spore koszty - mówi pani Teresa.
Nie chce nawet myśleć, co będzie, jeśli takie awarie będą miały miejsce także zimą. Woda zamarznie, potem przyjdzie odwilż.

Mieszkanka Dąbia przyznaje, że awarie są ostatnio naprawiane dość szybko, w ciągu jednego dnia.

- Owszem, dzwonię i zaraz przyjeżdża odpowiednia ekipa. Usuwają skutki w kilka godzin. Ale sytuacja znów się powtarza.

Tak było, kiedy odwiedziliśmy panią Teresę. Awaria była również była na początku wsi. Na drugi dzień mieszkanka Dąbia Chrobakowe zadzwoniła mówiąc, że... jest kolejna.

Trzeba uzbroić się w cierpliwość

- Problem jest nam znany, niestety. Jedną z przyczyn są złej jakości rury, które mają już swoje lata, położone w czasach PRL-u. Ich wytrzymałość nie jest adekwatna do ciśnienia wody. Wyjściem z tej sytuacji byłoby wprowadzenie zaworu redukcyjnego. Niestety, jest to dość kosztowne, a my borykamy się z brakiem pieniędzy. Mamy jednak nadzieję, że może już na początku przyszłego roku uda nam się taki zawór zainstalować - tłumaczy Jerzy Wyporski, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Psarach.

Dyrektor wyjaśnia też, iż zmiana ujęcia wody była podyktowana oszczędnościami. Wcześniej kupowano ją z Mierzęcic, a wysokość rachunków zaczęła przerastać możliwości gminy.

- Postanowiliśmy więc rozpocząć budowę własnych ujęć źródła wody głębinowej. Od kwietnia jest ona pobierana z Malinowic. Sieć jest stara, wody więcej, ruszyły więc złogi. Na przełomie kwietnia i maja dostaliśmy sygnały o tworzących się osadach. Okazało się, że w wodzie są zwiększone pokłady żelaza. Jedynym wyjściem jest płukanie sieci, co też robimy. Badania Sanepidu nie wykazały, że woda nie jest zdatna do spożycia - mówi dyrektor Wyporski.
I prosi mieszkańców o telefony.

- Przyjedziemy i wypłuczemy na przyłączach - obiecuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie